Był późny, letni wieczór. Sołtys Zemiel pchnął ciężkie, okute metalem, dębowe drzwi. Te ustąpiły skrzypiąc przeraźliwie. Sołtys wszedł do ciepłego, dusznego wnętrza karczmy. Kilka głów obróciło się i spojrzało na niego....
nathan
1 tekstów w archiwum