I Ozyrys jak zawsze o tej porze siedział na dachu wieżowca, na obrzeżach Madrytu. Nie rozmyślał, nie miał o czym. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, który i tak stanowiły fabryki, bloki, olbrzymie wysypisko...
lulek
1 tekstów w archiwum
1 tekstów w archiwum
I Ozyrys jak zawsze o tej porze siedział na dachu wieżowca, na obrzeżach Madrytu. Nie rozmyślał, nie miał o czym. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, który i tak stanowiły fabryki, bloki, olbrzymie wysypisko...