Gildia Miłośników Fantastyki

Mity i legendy Legendy i Baśnie

Opowieść dawnych Finów

kamea ·

Córa powietrza, ogromna Iltamar zeszła przed prawiekami z górnych przestworzy i zanurzywszy się w morzu dała się unosić falom w powiewach gwałtownego wichru. Na najdawniejszym świecie było to wszystko. Ale za sprawą wiatru dziewica stała się matką. Pływała Iltamar po morskich wodach i oczekiwała chwili porodu.
Kiedyś pojawiła się przy niej kaczka, poszukująca miejsca na uwicie gniazda. Ale nie znalazła suchego miejsca – wszędzie jak okiem sięgnąć był tylko przestwór wodny. Ulitowała się Iltamar nad kaczką, wynurzyła z wody wielkie kolano, a ptak biorąc je za pagórek zbudował na nim swe gniazdo. Kaczka zniosła sześć złotych jaj i siódme żelazne i zadowolona zasiadła na nich. Ogrzewała jajka jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty, piąty... Kolano Iltamar stawało się coraz gorętsze, wkrótce żar stał się nie do zniesienia. Zniecierpliwiona bogini wstrząsnęła ogromnym kolanem, a kacze jajka spadły i roztrzaskały się na kawałki. Nie zatonęły jednak wszystkie, bo oto z jednej połowy jajka powstała skorupa ziemska, a z drugiej wyniosłe sklepienie niebieskie. Żółtko i białko prysnęło wysoko w górę. Z żółtka powstało jasne słońce, z białka – księżyc. Z tego, co jasne w jaju – gwiazdy, a z tego, co ciemne – chmury i obłoki.
Mijały lata oświetlone słońcem, księżycem i gwiazdami. Ale Iltamar nadal unosiła się na falach i oczekiwała na urodzenie dziecięcia. Wreszcie, znudzona, przystąpiła do dzieła tworzenia lądu. Gdzie wyciągnęła dłoń – tam wznosiły się od razu szczyty górskie, gdzie wysunęła nogę – tam powstawały bogate w ryby zatoki, gdzie skierowała biodro – tam równinne brzegi, gdzie głowę – tam szerokie zalewy. Tak powstały wyspy, rzeki i pola, kamienie i skały, cały bogaty i mocny stały ląd. Tylko dziecię w łonie Iltamar ciągle pozostawało nie narodzone. Odpłynęła Iltamar od lądu i wśród fal spoczęła na plecach.
Minęło jeszcze wiele czasu zanim w głębinach morskich urodził się Wejnemejnen. Przebywał tam siedem lat w ustawicznej tęsknocie za światłem i ziemią. Ósmego roku wyczołgał się na kolanach z morza na goły, bezdrzewny i bezimienny brzeg. Nie podobała się Wejnemejnenowi pustka na powierzchni ziemi. Bez zwłoki zabrał się do dzieła. Przy pomocy Pellerwojnena, polnego karzełka, na wyniosłych górach zasadził jodły, na niższych pagórkach – świerki, wrzosy na stepach, delikatne zioła w dolinach. Wyrosły też brzozy i olszyny, nie chciały tylko wschodzić dęby. Wtedy na wezwanie Wejnemejnena z morza wynurzyło się pięć dziewic, które zagrabiły trawę ze wszystkich pól, a morski potwór podpalił pokosy, aż zrobił się popiół. Zasadzone w tym popiele nasiona dębu wzeszły. I wyrosły dęby, a jeden z nich okazalej niż tego pragnął Wejnemejnen.
„Hen wierzchołek bije w niebo. Rozpostarły się gałęzie. Dąb wstrzymuje chmury w biegu. Nie pozwala pędzić dalej. Nie pozwala słońcu świecić. Ani błyszczeć księżycowi”

Jakie byłoby życie bez światła, słońca i księżyca? Ogromny dąb musiał być ścięty. Znów wezwał Wejnemejnen pomocy. Z morza wyszedł karzełek w miedzianych butach, miedzianej czapie, miedzianych rękawiczkach, z miedzianym toporkiem za miedzianym pasem. Zbliżając się do drzewa karzełek rósł, dosięgnął ludzkich rozmiarów, przewyższył je, stał się olbrzymem... Trzema krokami podszedł do dębu, wymierzył mu trzy ciosy i oto zwaliło się z łoskotem gigantyczne drzewo. Nic już nie mogło zasłonić światła niebieskiego i przeszkodzić w rozwijaniu życia na ziemi.

Więcej w dziale Mity i legendy

Legendy Wielkomorza - Chwała Valdenowi

Legendy i Baśnie · horny ·

Nad Wielkim Morzem ponad czasu śladem Co sączy przemijanie swym odwiecznym jadem Kończą się Wszechziemia wszystkie kręte drogi Tu, ponad wodą władztwo krzepko dzierżą bogi Ni rybak tu, ni żeglarz, ni podróżnik jurn...

Koń i osioł

Legendy i Baśnie · anusia ·

Dawno, dawno temu... pewien stary woźnica trzymał w swojej stajni konia i osła. Lubił oba zwierzęta jednakowo, ale ponieważ to koń, nie osioł, ciągnął jego dwukółkę, więc to konia traktował i karmił lepiej. Osioł wiedząc...

O Gobanie i Gobaniastym Urwisku

Legendy i Baśnie · goban ·

Przedmowa Bladzi Kochankowie – jest to kwiat z którego korzenia wyrastają zawsze dwie łodygi i dwa śnieżnobiałe kwiecia. Jest on pierwszą oznaką nadchodzącej zimy. Kiedy zaczynają się mrozy kwiat zaczyna wydawać ostry...

O Flisaku i żabach

Legendy i Baśnie · sclavia ·

Na Starym Rynku w Toruniu promienie popołudniowego słońca igrały w fałdach kubraczka odlanego z brązu posągu przedstawiającego Flisaka. Figurkę, która została wykonana w 1914 roku, otacza betonowy cokół, na którym przycu...

O trzech dziwnych kompanach

Legendy i Baśnie · sclavia ·

Nad Borami Tucholskimi dawno już zapadł zmierzch i księżyc skąpał wierzchołki drzew w bladej poświacie. Migoczące gwiazdy odbijały swoje oblicza w płynącej leniwie Czarnej Wodzie* która z szumem i chlupotem obijała się o...