Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Bajarka

falca ·

„- Witaj dobry człowieku.
- Po cóż się tak unosić? Chciałam tylko prosić o szklanką wody.
- Pieniądze?
- Nie mam.
- Jeśli pozwolisz, panie, mogę w zamian opowiedzieć twym gościom historię.
- Kim jestem?
- Ach, właściwie nikim.
- Ja tylko słucham historii, które mogłabym później opowiadać.
- Mówiłam już, że nie mam pieniędzy!
- Wstyd!
- Żeby tak traktować starą kobietę!
- Dobrze! Przecież wychodzę!
- Dzisiaj ludzie już zapomnieli jaką wartość posiada dobra opowieść.
- W czym mogę ci pomóc, młodzieńcze?
- Dla mnie?
- Dziękuję.
- Teraz powiedz, czego życzysz sobie w zamian za tę wodę.
- No tak, mogłam się domyślić.
- Nie jesteś pierwszy, który prosi o taką historię.
- Dobrze, opowiem.
- Moje imię?
- Zostało mi odebrane.
- Nie, to nie jest historia do opowiedzenia.
- Nie tu i nie teraz.
- Co powiesz na losy pewnego rycerza?
- Dobrze.
- Ale tych mądrych i szlachetnych szukaj w bajkach dla dzieci, a nie u starej kobiety.
- Ja opowiem ci prawdziwą historię…”

***

„- …Smoki nienawidzą ludzi.
- Według wielu z nas znaczy to, że są one z natury złe.
- To nieprawda.
- Tak naprawdę, to dowodzi, że są niezwykle wręcz mądre.
- Czy ludzie są źli?
- Nie, nie są. Są po prostu naiwni. A przynajmniej większość.
- Nie rozumiesz?
- Inaczej…
- Źli ludzie są równie nieliczni co uczciwi politycy. Człowiek, który robi złe rzeczy najczęściej wierzy, że tak naprawdę są one właściwe.
- Był rycerz, który, jak już mówiłam, głęboko wierzył, że smoki są złe.
- Skąd mu się to wzięło?
- Nie wiem.
- Tam, gdzie mieszkał, na wyspach Elderu, nigdy nie widziano smoka. A jednak rycerz, któremu na imię było Aspen…
- Doprawdy?
- Cóż, słuchaj więc tym uważniej, by nie powtórzyć błędów swojego imiennika.
- Aspen wyznaczył sobie jako życiowy cel, by pozbawić życia przynajmniej jedno z tych niezwykłych, pradawnych stworzeń.
- Dotarł do najbliższej przystani, jednak żaden statek nie zechciał zawieźć go dalej, niż do portu Aliesbury na Morzu Ciepłym. Przez pięć lat Aspen mieszkał tam, starając się zdobyć pieniądze na zorganizowanie wyprawy. Przez cały ten czas żył tylko wiarą, że może pomóc ludzkości, jeśli tylko osiągnie swój cel. Pewność ta wciąż w nim potęgowała, tak, że w końcu z całego serca znienawidził smoki, chociaż nigdy żadnego nie widział.
- Kiedy tylko zebrał dość pieniędzy by kupić statek, wyruszył w swoją „chwalebną” podróż.
- Gdy łódź zbliżała się już do Ferii, Smoczej wyspy, Aspen ujrzał coś, co jedynie nieliczni mieli szczęście zobaczyć, a jeszcze mniej – wrócić i o tym opowiedzieć…
- Widziałeś kiedyś smoka, chłopcze?
- Nie, oczywiście, że nie. Przecież nigdy nie opuściłeś tej wioski nawet o krok.
- Po prostu wiem.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie.
- Wiele już widziałam, i wierz mi, że nie ma piękniejszego widoku niż smok, latający o świcie nad swoją wyspą.
- Znam wiele języków, ale ani w ludzkim, ani elfickim, ani krasnoludzkim, ani żadnym innym nie ma słów by opisać blask kolorów tańczących na łuskowej skórze, delikatnych, pełnych gracji ruchach łap, które mogłyby wyrwać drzewo z korzeniami, potężnych błoniastych skrzydłach, majestatycznie uderzających powietrze, smukłej łabędziej szyi podtrzymującej wysoko uniesioną głowę smoka… Stworzenia, które każdą częścią swojego jestestwa symbolizuje wolność, siłę i odwagę.
- Jednak nawet widok tej cudnej, zielonej bestii nie zrobił żadnego wrażenia na Aspenie. Jego serce, przepełnione nienawiścią nie umiało dojrzeć piękna.
- W końcu, po długich oczekiwaniach, Aspen wylądował na Smoczej Wyspie. Zdeterminowany, natychmiast zapuścił się w głąb lądu.
- Jednak nawet całodzienne poszukiwania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu: Aspen nie znalazł ani jednego smoka.
- Pomimo tego, jego zapał nie wygasł.
- Postanowił, że spędzi na wyspie tyle czasu, ile to będzie konieczne, by osiągnąć cel.
- Gdy słońce schylało się już za morze, rozbił obóz. Księżyc w pełni rozświetlał las, nadając mu cudowny, magiczny wygląd.
- Aspen nie mógł spać. Siedział, planując jutrzejszą trasę poszukiwań. Okazało się jednak, że niewiele trzeba aby zwabić smoka: zaciekawione blaskiem ognia stworzenie samo podkradło się nocą do obozu.
- Gdy rycerz ujrzał tuż obok siebie potężne, rdzawe cielsko, czterokrotnie przewyższające wielkością konia, natychmiast zerwał się na równe nogi i chwycił za miecz.
- Drżąc całemu, po części ze strachu, po części z furii, stanął naprzeciwko smoka, który obserwował go spokojnie.
- Przez kilka sekund człowiek i bestia patrzyli sobie w oczy, gdy nagle smok rozwinął skrzydła i …
- Odleciał.
- Co pomyślał wtedy Aspen?
- Że smok drwi z niego!
- Wyzywa go bezczelnie, a potem ucieka!
- Nienawiść nie wygasła, a wręcz przeciwnie – jeszcze się powiększyła.
- Następnego dnia rycerz z jeszcze większym zapałem wznowił poszukiwania. I opłaciło się. Już po kilku godzinach spotkał kolejną bestię. Tym razem była ona błękitno – szara, o złotych oczach. Była także większa od dwóch poprzednich, a z jej nozdrzy sączyły się dwie wąskie stróżki dymu. Smok uważnie obserwował każdy ruch intruza, o końcówka jego ogona drgała nerwowo.
- Gdy Aspen wyjął miecz stworzenie otworzyło swą wielką paszczę, ukazując kompletny zestaw kłów, i wydał z siebie ogłuszający ryk.
- Rycerz jednak nie zamierzał cofać się przed niczym.
- Zbliżył się do smoka na odległość kilku metrów, z bronią wzniesioną do walki.
- Wtedy bestia potężnie machnęła swym ogonem. Aspen przygotowany był na unik, jednak ogon przesunął się nisko, tuż przy ziemi, nawet nie dotykając człowieka.
- Ruch ten wywołał jednak tak wielką chmurę pyłu i pasku, że Aspen nie mógł dostrzec swego przeciwnika. Zdezorientowany, machał mieczem na oślep, aż „zasłona” nie opadła.
- Ale smoka już nie było.
- Podstępna bestia! – myślał Aspen. – Okazuje się, że dzielne i potężne, smoki są tylko wtedy, gdy napadają na bezbronnych!
- I, o ile to możliwe, jego gniew znowu wzrósł.
- Przez kolejne trzy dni rycerz przemierzał wyspę. W końcu, po raz kolejny, stanął twarzą w twarz ze smokiem.
- A właściwie z dwoma, gdyż najwyraźniej była to matka z młodym.
- I smoczyca i dziecko były ciemnoczerwone, o zielonych oczach. Matka natychmiast zauważyła przybycie Aspena, jednak zdawało się, że nie zwraca na niego uwago. Obserwowała smoczątko, niezgrabnie poruszające skrzydłami. Najwyraźniej nie umiało jeszcze latać.
- Jednak kiedy Aspen po raz kolejny wyjął broń, smoczyca zerwała się gwałtownie. Ogonem odsunęła swoje dziecko jak najdalej od człowieka i odsłoniła wargi, prezentując zęby ostrzejsze niż sztylety. Zapatrzyła się na miecz, którym rycerz wykonywał powolne, hipnotyzujące ruchy i nie zauważyła, że smoczątko, wiedzione ciekawością, coraz bardziej oddalało się od matki, jednocześnie zbliżając się do nieznajomego.
- Na nieszczęście, Aspen widział to doskonale.
- Gdy młode znalazło się mniej więcej w połowie drogi między smokiem i człowiekiem, rycerz pobiegł prosto na nie, unosząc gotowy do uderzenia miecz.. By zwiększyć siłę ciosu wydał z siebie wojowniczy okrzyk i już, już miał zadać śmiertelne pchnięcie, gdy w jego ciele zagłębiły się potężne szczęki smoczycy.
- Nie zdążył się nawet zdziwić szybkością, z jaką poruszała się bestia.”

***

„- Nie takiego zakończenia oczekiwałeś, prawda chłopcze?
- Co powiedziałeś?
- Uważasz, że Aspen słusznie czynił, nienawidząc smoków, skoro został zabity przez jednego z nich?
- Widzę, że marnowałam tu swój czas…
- Lepiej jeszcze to przemyśl.
- Dokąd idę?
- Poznać kolejną historię.”

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...