Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Bajka dla wiecznie niezadowolonych dzieci

sammael ·

Czarnowłosa kobieta z kilkoma zmarszczkami na twarzy, usiadła na krześle koło łóżka swego dziecka. Z uśmiechem na twarzy otworzyła grubą książkę i zaczęła czytać swym spokojnym, niedenerwującym głosem:
- Dawno, dawno temu… Za siedmioma górami…
- Mamo! – przerwała mała dziewczynka. – Dość! Czemu te bajki muszą być takie same? Wszystkie rozpoczynają się jednakowo i praktycznie niczym się nie różnią. Co noc czytasz mi o złych smokach, które uwięziły w wysokiej wieży pustą księżniczkę, i o rycerzu, który ją ratuje. To jest już nudne…
- Niemożliwe! Nie podobają ci się takie dobranocki? Jaka z ciebie dziewczyna? Przecież twoje koleżanki ubóstwiają owe opowieści!
- Ale nie ja! Chcę usłyszeć inną bajkę! Taką mroczniejszą…
- Zatem opowiem ci historię, którą kiedyś usłyszałam od twojej babci:

Z zielonych oparów unoszących się nad starym cmentarzyskiem wyłoniła się postać o dziwacznych, nieludzkich wręcz, kształtach. Szła chwiejnym krokiem, bardzo powoli. Gdy zalegające tu od wieków dymy zostały rozwiane przez potężny podmuch wiatru, stworzenie stało się bardziej wyraźne. Całe ciało pokryte było zmianami skórnymi w postaci bąbli wypełnionych ropą. Gdzieniegdzie odpadały płaty skóry, ukazując gnijące ciało stwora. W oczach błyszczały czerwone, złowieszcze ogniki, a z pyska sączył się śmierdzący płyn o dziwnej konsystencji. Potwór wyraźne podążał w kierunku jednego grobu. Jego cel wykonany był z marmuru. Jak na zwykły nagrobek, był bogato zdobiony. Miał złote i srebrne wykończenia, a litery oświadczające światu, kto tu spoczywa, były miedziane. Gdy znalazł się w odległości pozwalającej na dojrzenie nazwiska, uklęknął. Wynaturzenie wbiło swój wzrok w płytę nagrobną i przeczytało w myślach:
W miejscu tym, zaszczytny rycerz spoczywa
Wieloma godnymi czynami życie swe ozdobił
Imię jego wszędzie będzie znane
Zapamiętaj je i Ty, podróżniku
Ś.P. sir Albert von Arclanus
Błyski w oczach istoty powiększyły się wyraźnie. Nagle rozległ się za nim cichy grzmot. Stwór odwrócił się i zobaczył wysoką kobietę obdarzoną długimi włosami koloru brązowego. Na skroniach widniała niewielka korona wysadzana drogocennymi kamieniami szlachetnymi. Na ustach nieznajomej malował się promienny uśmiech. Ubrana była w strasznie długą suknię, mieniącą się barwami tęczy. Cała jej postać skąpana była w oślepiającym blasku. Klęczący przed grobem zapytał:
- Kim jesteś? – to, co wydobyło się z jego wnętrza, bardziej przypominało bulgot niż słowa.
- Jestem panią miejsc takich jak to. Strzegę grobów, by dusze ich nie opuściły. Ludzie zwą mnie Białą Wiedźmą, ale wolę jak zwraca się do mnie per Strażniczka Dusz, sir Albercie.
- Skąd wiesz… jak się nazywam?
- Już ci mówiłam… Jestem osobą opiekującą się podobnymi miejscami. – uśmiechnęła się. – Znam wszystkie tajemnice takich lokacji i ich mieszkańców. Zatem, o tobie też wiem sporo.
- Nie wierzę ci…
- Chcesz małą dawkę informacji o sobie? Dobrze… Może powiem ci, czemu błąkasz się po świecie po śmierci… - Biała Wiedźma wzięła głęboki oddech, po czym kontynuowała. – Jako rycerz niejednokrotnie brałeś udział w bitwach. Twój miecz zgasił płomień życia wielu osób. Jednak nie wierzyłeś w Boga i nie wyspowiadałeś się ze swych grzechów. Po śmierci zostałeś skazany na wieczne błąkanie się po świecie. Stałeś się ghulem, pożeraczem gnijących ciał. Wiem także, że pragniesz odmienić swój los. Mogę ci w tym pomóc…
Sir Albert rozdziawił paszczę i nie wierząc w to, co przed chwilą usłyszał, wpatrywał się w Strażniczkę Dusz.
- Nie mogę w to uwierzyć. – rzekł. – Jestem w szoku.
Kobieta uśmiechnęła się po raz kolejny.
- Powiedz mi. – powiedział ghul. – W jaki sposób mogę pozbyć się tej niewdzięcznej powłoki, którą przywdziałem po śmierci?
- Musisz odnaleźć klucz do swej duszy…
- Ale jak? – wtrącił nieumarły.
- Mam ze sobą dwa kamienie magiczne. Jeden z nich jest minerałem, który potępi cię na wieki. Drugi zaś, sprawi, że twoja dusza zostanie zbawiona i spoczniesz w grobie, przed którym aktualnie klęczysz.
- Daj mi ten drugi! – krzyknął stwór.
- Nie tak szybko. – odparła mu Biała Wiedźma. – Może wyda ci się to banalne, ale… Zgadnij, w której ręce znajduje się upragniony przez ciebie kamień…
Ghul wyszczerzył zęby dokładnie w tym momencie, gdy Strażniczka Dusz wyciągnęła przed siebie ręce zaciśnięte w pięści. Nieumarły pospiesznie podbiegł do kobiety i zaczął obwąchiwać jej dłonie.
- Może jakaś mała podpowiedź? – zagaił.
- Nie! – krzyknęła w odpowiedzi. – Musisz kierować się głosem serca. Gdy dokonasz trafnego wyboru, kara zostanie zdjęta.
Sir Albert skupił się. Jakaś siła pchała go do tego, by wybrał prawą rękę. Nie wiedział, czemu. Może był to głos jego serca? A może coś zupełnie innego? Coś, co chciało wiecznego potępienia sir Alberta. Prowadził jeszcze przez chwilę wewnętrzną walkę, po czym zdecydował. Wskazał na lewą dłoń. Biała Wiedźma otworzyła pięść. Przed oczami ghula pojawił się niewielki kamyk o żółtej barwie.
- Weź go. – rzekła kobieta.
Sir Albert sięgnął po minerał. Gdy opuszek jego palca dotknął kamienia, fala ciepłej energii oplotła jego ciało. Biegła po członkach ciała, aż w końcu dotarła do nieżywego serca. Zielone błyski w oczach zgasły i potwór padł na ziemię. Po krótkiej chwili ze zwłok zaczęło emanować niezwykle jasne światło. Sprawiło ono, że ciało powoli zaczęło się rozpływa. Gdy czynność ta się dokonała, przed Strażniczką Dusz ukazała się postać przystojnego rycerza. Miał on długie włosy oraz kilkudniowy zarost. Całe jego ciało przykryte było przez płytową, stalową zbroję. Uśmiechnął się swymi błękitnymi oczami, aby po chwili rzec:
- Dziękuję…
Sir Albert rozpłynął się. Wreszcie po wielu latach męczącej tułaczki, jego dusza zaznała spokoju. Biała Wiedźma uśmiechnęła się i zniknęła za pobliskim grobowcem.

Dziewczynka rzuciła się mamie na szyję z krzykiem:
- Kocham cię! Chcę byś opowiadała mi takie bajki częściej!
- Spokojnie. – odparła jej rodzicielka. – Dobrze, a teraz idź spać.
Przykryła swoje dziecko i opuściła pokój po zgaszeniu światła.

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...