Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Bajka o Ptaszku

xeross ·

Kiedyś... A było to bardzo, bardzo dawno temu, kiedy jeszcze człowieka nie było, a ląd spoczywał gdzieś w głębinach oceanu, żył pewien Ptaszek... Wielkością nie przekraczał dwóch ludzkich pięści. Nie był to jednak ptak podobny do żadnego z żyjących dzisiaj... Miał czarne, lśniące piórka i mały, srebrny dziobek. Na czym, polegała więc jego wyjątkowość? Cóż... Było to pierwsze żywe stworzenie, jakie kiedykolwiek pojawiło się na świecie... Bóg jednak nie nadał mu żadnego imienia, a Ptaszek bardzo chciał je posiadać... Stwierdził, że sam znajdzie to imię i sam je sobie nada... Ale gdzie tu szukać imienia dla siebie? Postanowił, że poleci do Słońca, poprosić je o radę... I tak zaczęła się jego podróż w poszukiwaniu imienia... Wtedy jeszcze Słońce nie było tak daleko jak dziś i można z nim było swobodnie porozmawiać, a nawet wypić ciepłą herbatę. Kiedy Ptaszek dotarł wreszcie do Słońca, przywitał się grzecznie i zapytał:
- Słoneczko... Ja chciałbym bardzo mieć jakieś imię... Niestety Bóg mi go nie dał... Może ty jakieś dla mnie wymyślisz?
Słońce zastanawiało się przez dłuższą chwilę, po czym zaświeciło jaśniej i powiedziało:
- Przykro mi ptaszku, ale nie potrafię znaleźć dla ciebie odpowiedniego imienia... Patrzę tu z góry na cały świat i widzę bardzo wiele, lecz na świecie, który ja dostrzegam, nie ma odpowiedniego dla ciebie imienia...
Ptaszek zmartwił się bardzo tym, co powiedziało Słońce... W końcu tak bardzo chciał mieć to własne imię... Mimo żalu, pożegnał się ładnie i ruszył w dalszą wędrówkę. Przez pewien czas błąkał się bez celu, latając w tę i ową stronę, aż wreszcie postanowił zapytać o zdanie Morze... W końcu Słońce nie może widzieć tego, co znajduje się pod wodą, gdyż jego promienie odbijają się od lustrzanej, morskiej tafli. Ponaglony tą nową nadzieją, Ptaszek poleciał na spotkanie z oceanem. Morze powitało Ptaszka swoim czystym, lustrzanym błękitem... Pewnie wielu z was nie wie, ale dawniej Morze było tak czyste, że kiedy się spojrzało w jego toń, można było w nim ujrzeć własne odbicie... Prawdziwe odbicie, niezmącone żadnym kłamstwem.
- Witaj Morze! Przyleciałem zapytać się ciebie, czy znasz jakieś imię, które mógłbym nosić?
Morze milczało czas jakiś... Nawet drobna fala nie burzyła jego skupienia. Ptaszek pomyślał już, że Morze nie chciało odpowiadać na jego pytanie, jednak po chwili coś zagotowało się, a spośród powstałych fal odezwał się głos:
- Wybacz Ptaszku, ale nie znam żadnego imienia, które mógłbyś nosić... Pod wodą nie ma nic, co mogłoby ci pomóc w znalezieniu tego odpowiedniego dla ciebie... Przykro mi...
Ptaszek zrezygnowany odleciał uprzednio pożegnawszy się z Morzem. Był już prawie zrezygnowany. Jego marzenie nie chciało się spełnić... Nie było nic na ziemi i niebie, co mogło stać się jego imieniem... Smutne to było dla małego Ptaszka... Na swojej drodze spotkał jeszcze wiele istot. Rozmawiał z Księżycem i Gwiazdami, lecz te również nie potrafiły mu pomóc. W czasie swojej dalszej wędrówki spotkał Lucyfera, anioła, który jeszcze wówczas nie był zbuntowany, lecz ten wzruszył tylko ramionami i odleciał. Nikt nie był w stanie znaleźć imienia dla małego Ptaszka. W końcu jego piórka stały się srebrnoszare, a on sam bardzo się zestarzał. Przemierzył cały świat, wzdłuż i wszerz, lecz nigdzie nie znalazł odpowiedzi na swoje pytanie. W końcu zabrakło mu sił w drobnych skrzydełkach i spadł w Morze... Słońce grzało bardzo mocno i ptaszek czuł, że umiera. Kiedy myślał, że to już koniec usłyszał głos mówiący do niego:
- Czego się boisz, mój mały przyjacielu?- zapytał zdziwiony głos.
- Śmierci w niewiedzy... Śmierci, w której nie wiem, kim jestem... W której nie wiem, jakie jest moje prawdziwe imię...- odpowiedział ptaszek.
- Jak to, nie wiesz kim jesteś?- zapytał coraz bardziej zadziwiony głos.
- Nie mam imienia, Bóg mi nie dał żadnego...- odparł słabnącym głosem ptaszek.
- Czyżby? I to cię tak smuci?- ponownie spytał głos.
- Tak... Boję się, że nigdy go nie poznam...- rzekł ptaszek.
- Przecież znasz je dobrze... Od samego początku je znałeś...
- Kim więc jestem, Panie?- odezwał się ptaszek ledwie słyszalnym głosem.
- Kimś, wciąż szukającym odpowiedzi... Wędrowcem chcącym poznać odpowiedzi na wszystkie pytania, nawet na te, na które odpowiedź jest bardzo prosta, wręcz na wyciągnięcie ręki... Dlaczego szukasz czegoś co posiadasz? Przecież dobrze znasz swoje imię... Nazywało cię nim przecież Słońce i Morze... Znałeś je zawsze... Zawsze byłeś przecież tą samą istotą... Ptaszku...
Mimo bólu i cierpienia Ptaszek... Uśmiechnął się. Zrozumiał nareszcie kim naprawdę jest. Szkoda, że musiał zrozumieć to tak późno... Ale może tak musi być? Może na te najtrudniejsze pytania poznamy odpowiedź dopiero w tej ostatniej chwili? Nie warto, więc trwonić sił na szukanie czegoś, co jest oczywiste...
Resztkami sił ptaszek wymówił jeszcze jedno, ostatnie słowo:
- Dziękuje.
A potem ogarnął go Sen. Wieczny Sen, w którym zrozumiał. Zrozumiał, że był, jest... I zawsze będzie... Ptaszkiem...##edit_bysclavia 2005-11-19 14:52:00##ed_end##

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...