Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Bezimienna opowieść - Rozdział 1 Walka na Złotej Polanie

tiberius ·

U progu Magicznego Lasu stoi jasnowłosa postać skąpana w miękkim świetle słońca. Nic nie wskazuje na jakąkolwiek trudność dostania się tam, gdzie zaplanowała już się dostać. Ruszyła krokiem prawdziwego elfa – miękkim i lekkim. Jej płaszcz zwiewał powoli pod czułym dotykiem wiatru. Idąc myślała jedynie o swym ojcu, toczącym wojnę z okrutnym Thortallaxem, władcą mrocznego królestwa Mellynoru. Jej ojciec jest królem elfiego miasta Elanessë, gdzie od wieków panował pokój. Niestety ostatnimi czasy mrok zapanował nad całym krajem. Główne trakty przestały być już bezpieczne, a karawany zostają napadane przez rabusiów i złodziei. Jakże się, więc ona, córka króla, dostała tak daleko od swojego kraju? Otóż Loriana, bo takie właśnie imię nosi ta elfka, jest bardzo dzielną osobą o szczególnym darze – jest niezwykle zręczna i jest wspaniałą wojowniczką biegle władającą mieczem. To wszystko pozwoliło jej dostać się tak daleko poza granice swojego państwa – do Magicznego Lasu, ukrytego przed złymi stworzeniami.
Władcą Magicznego Lasu jest Tiberius, człowiek, który stał się więcej niż człowiekiem, stał się czymś w rodzaju boga. Nie był on jednak bogiem, był śmiertelnikiem o niezwykłych umiejętnościach. Przeżył już bardzo wiele lat, ale mimo to nie zestarzał się. Tiberius opiekuje się Magicznym Lasem i jego mieszkańcami, lecz szczególną jego uwagę zwracało pięć jednorożców. Były to jednorogi strzegące tajemnic żywiołów: Aziriel, Rhaliclya, Leathian, Brithael i oczywiście Amanfea. Te jednorożce miały w sobie prawdziwą moc, choć jeszcze nieuwolnioną.
Matka Loriany umarła podczas porodu, wydając na świat ją i jej brata. Brat Loriany, Nerian jest wspaniałym elfem, który jak większość jego rodaków szkoli się na elfa – łucznika. Loriana westchnęła i zatrzymała się przed Złotą Polaną – wejściem do Magicznego Lasu.
- No cóż... Zostało mi tylko jedno.

Ściągnęła z głowy kaptur ukazując swą piękną elfią twarz i najwspanialsze złote włosy, jakie widział świat. Miała cudne zielone oczy. Zrobiła jeszcze krok i znalazła się na dużej polanie – nie bez przyczyny nazywanej „złotą”. Wszystko na niej mieniło się złotym blaskiem jakby samo słońce znajdowało się w centrum tego miejsca. Elfka nie ociągając się ruszyła w stronę pięknej bramy utworzonej z dwóch drzew nachodzących na siebie łukiem.
U stóp bramy leży błękitny smok. Smoki zawsze śpią z jednym okiem otwartym toteż wypatrzył ją bez trudu. Gdy tylko zrobiła kilka kroków w jego stronę, wstał i czekał aż podejdzie bliżej. Loriana wiedziała, że jej nie skrzywdzi, gdyż jest to Spirit – strażnik wejścia do Magicznego Lasu. Zrobiła jeszcze parę kroków w jego stronę.
- Kimże jesteś droga pani i co cię tutaj sprowadza?
- Me imię brzmi Loriana, jestem córką Anniriona i przyszłam prosić o pomoc Tiberiusa Bracegirdla, opiekuna tego wspaniałego lasu.
Spirit przyjrzał się jej uważnie. Głęboko spoglądał w jej oczy jakby chciał zajrzeć w jej serce. Wyczytał w nich wszystko o Lorianie i celu jej przybycia.
- Nie mogę cię niestety wpuścić do lasu.
- Dlaczego, smoku? Dlaczego uważasz, że nie mogę do niego wejść?
- Widzę w twoich oczach dobro, lecz sprowadzasz ze sobą wojnę, której nie mogę tu wpuścić.
- To bardzo pilna sprawa! Muszę się widzieć z Tiberiusem! – Już tego nie powiedziała, ona to wykrzyczała.
- Mimo to nie mogę cię wpuścić.
- Czy jest sposób byś mnie przepuścił?
- Jedynym sposobem na to jest walka ze mną - odpowiedział Spirit.
- A więc nie mam wyboru. Lecz to będzie nieuczciwa walka, wszakże ty jesteś smokiem.
- To prawda, jestem smokiem.
- Czy mógłbyś przybrać postać człowieka? Wiem, że twa moc mimo to będzie niezmieniona, lecz jeśli będziesz w postaci człowieka będziemy mogli uznać walkę jako uczciwą.
- Jakże masz zamiar mnie pokonać?
- Nie spodziewam się wygranej. Mimo to muszę spróbować.
- Czy wiesz, na co się porywasz?
- Tak, zdaję sobie z tego sprawę.
- A więc dobrze, przybiorę postać człowieka i zaczniemy walkę, wiedz jednak, że nie będę mieć dla ciebie litości. Nie mogę pozwolić abyś weszła do lasu.
- Zrobisz, co uważasz za słuszne.

Spirit szybko przeistoczył się w człowieka. Towarzyszyło temu niebieskie światło, z którego wyłonił się wojownik. Ten mężczyzna wyglądał jak człowiek, ale w pewnym sensie w ogóle nie był do człowieka podobny. Nosił błękitną zbroję, tego samego odcienia, co łuski smoka, którym od zawsze był. U boku nosił niezwykły miecz. Miecz ten jest koloru złotego, lecz mieni się żywym ogniem. Z daleka wygląda jak prawdziwy ogień wydobywający się ze złotej klingi. Hełm Spirit był prawie identyczny jak jego smocza głowa z jednym tylko wyjątkiem, nie ruszał się w sposób, jaki poruszał się w postaci smoka. Twarzy wojownika nie było widać, całkowicie była zasłonięta hełmem. Loriana wyciągnęła dwa miecze i się przygotowała. Miecze Loriany były magiczne, lecz dużo gorsze od miecza Spirita.
- Możemy zaczynać? – Przemówił Spirit znudzonym głosem
- Tak
Rozpoczęła się walka.

Spirit zaatakował pierwszy, skacząc z furią na przeciwniczkę. Loriana spodziewała się, że on zaatakuje pierwszy, wiedziała, bowiem że smoki są niecierpliwe i uskoczyła przed jego śmiercionośnym atakiem. Miecz Spirita wbił się w ziemię, lecz on go wyciągnął bez najmniejszych trudności. Loriana nie czekając aż smok wyciągnie miecz z ziemi zaatakowała, lecz i ten cios był niecelny. Smok również zna dobrze zachowanie ludzi i także uniknął ciosu. Robiąc unik, Spirit zaatakował swym mieczem. Loriana obroniła się jednym ze swych mieczy a drugim z niezwykłą szybkością zadała cios. Uderzyła w hełm. Spirit natychmiast odskoczył na bok. W hełmie nie było dziury, ku zaskoczeniu Loriany, mimo iż cios był na tyle silny by zabić dzika, mało tego – hełm nie miał nawet rysy po uderzeniu. Spirit się zdenerwował gdyż smoki są nie tylko niecierpliwe, ale są i ambitne. Mimo iż Spirit bardzo szanuje ludzi i elfy, nie spodziewał się, że jeden z nich może go choćby drasnąć, a to trafiło w jego ambicje. Z wściekłością rzucił się na Lorianę, która nie spodziewała się jego reakcji. Miecze wirowały z niezwykłą szybkością, ciała z gracją unikały ciosów a atak zastępował atak. Długo trwała walka aż wreszcie Spirit zamachnął się do tyłu i zaatakował znad głowy. Loriana chcąc odparować atak uklęknęła i skrzyżowała miecze nad głową w pozycji obronnej. Gdy tylko miecz Spirita dotknął jej mieczy, te pękły jakby były ze szkła. Elfka błyskawicznie odrzuciła klingi i przeturlała się na bok. Miecz Spirita kolejny raz wbił się w ziemię, lecz Spirit i tym razem wyciągnął go bez trudu. Gotowy oddać ostatni cios, Spirit wziął zamach, lecz nie zdążył oddać ciosu, gdy usłyszał głos.
- Dość!
Loriana nie mniej zaskoczona niż Spirit odwróciła się w stronę bramy.

Wychodziła z niej postać o ciemnych włosach i brązowych oczach. Owa postać była ubrana w brązowo-zielone szaty, idealnie pasujące do koloru drzew.
- Tiberiusie, owa kobieta chciała wejść do lasu. Nie mogłem jej wpuścić. – Pośpiesznie powiedział Spirit.
- Spirycie, proszę wróć do swojej poprzedniej postaci.
- Jak sobie życzysz.
Nagle na miejscu gdzie przed chwilą stał wojownik o błękitnej zbroi, stał smok o łusce tego samego koloru, co zbroja.
- Spirycie, wytłumacz mi proszę, dlaczegóż ta dama nie mogłaby wejść do lasu? Przecież od razu widać, że nie jest to zła istota.
- Nie mogłem jej wpuścić Tiberiusie, mimo iż jest to istota z dobrym sercem, przywozi ze sobą wojnę, którą jej ród toczy na zachodzie.
- Doskonale cię rozumiem Spirycie, lecz czyż nie wszystkie istoty z dobrym sercem mają prawo tu przebywać?
- Oczywiście masz rację, przepraszam, lecz myślałem, że…
- To nie mnie nalezą się przeprosiny. Powinieneś przeprosić tę oto damę…
Spirit odwrócił się w stronę Loriany.
- Pani, czy zechcesz mi wybaczyć mój błąd i przyjąć moje przeprosiny?
- Tak Spirycie. Wybaczam ci twą pomyłkę, nie przejmuj się tym, robiłeś tylko to co do ciebie należało… Chroniłeś Magiczny Las, swój dom, to godne pochwały.
- Jak ci na imię o pani? – Tym razem odezwał się Tiberius.
- Me imię brzmi Loriana, jestem córką Anniriona, twego dawnego przyjaciela i towarzysza. Przynoszę ci wieść od niego.
- Omówimy to Loriano w lesie, w mej posiadłości przy kolacji, jeśli ci to nie sprawi różnicy. Na pewno jesteś głodna i wykończona po podróży i walce jak mniemam?
- Tak Tiberiusie, chętnie skorzystam z twego zaproszenia.
- To wspaniale. Chodź ze mną Loriano, zaprowadzę cię do mego domu.
Oboje udali się do bramy i przeszli przez nią.
- Żegnaj Spirycie! – Krzyknęła na pożegnanie Loriana.
- Żegnaj o pani – Przemówił Spirit po czym zasnął, jak zawsze z jednym okiem otwartym.

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...