Bezimienna opowieść - Rozdział 2 To, co niewinne, takie pozostanie
- Jesteś bardzo odważna. Niewielu stawiłoby czoła Spiritowi.
- Z pewnością masz rację, lecz musiałam się tutaj dostać.
- Tak wiem. Masz dla mnie wiadomość od Anniriona. Przekażesz mi ją przy kolacji.
- Jak sobie życzysz. Wiesz Tiberiusie, ten las jest taki wspaniały…
- Tak, to prawda. – Powiedział powoli Tiberius – Nie znam wspanialszego miejsca, ale to nie sam las stanowi serce tej magii. Jego magię stanowią zwierzęta zamieszkujące to miejsce. Dzięki nim, las tętni życiem.
- Czy masz na myśli tę piątkę jednorożców, którymi się opiekujesz?
- Mam na myśli wszystkie zwierzęta w tym lesie, lecz jest w tym trochę racji. Ogromne znaczenie dla lasu maja te jednorożce.
- Muszą być bardzo piękne. Niewiele jest już tych istot na świecie, czyż nie?
- Tak, istotnie. Jednorożce są już bardzo rzadkie. Ta piątka jest najszlachetniejsza ze wszystkich przedstawicieli tego gatunku na ziemi. Legenda głosi, że mogą one odnaleźć i sprowadzić jednorożca światła, który może pokonać w walce mrocznego jednoroga – Faranthara. – Oboje przystanęli na chwile
- A więc to prawda? Czy tylko one mogą odnaleźć Elvèriona?
- Tak głosi legenda. Czy rzeczywiście tak jest, tego nie wiem. Wiadomo jednak tylko to, że są one jeszcze na to za młode. – Dodał z lekkim uśmiechem, Tiberius.
- Właściwie to ile ona mają lat? – Dopytywała się coraz bardziej zaciekawiona Loriana.
- Bardzo trudno jest ustalić wiek jednorożca, gdyż one zawsze wyglądają na młodsze. Możesz to jedynie stwierdzić po zachowaniu. Ta piątka z pewnością jest jeszcze niedoświadczona.
Rozmowa o jednorogach trwała dość długo, więc zanim się spostrzegli mijali już małe źródełko, mówiące, że są już bardzo blisko celu.
- Już prawie jesteśmy. Przejdziemy tylko mostkiem i dojdziemy do bram mego domu. – Powiedział po chwili Tiberius.
- Cieszę się słysząc te słowa, jestem wykończona.
- Nie dziwie się. Przebyłaś długa drogę ze swego kraju, prócz tego jeszcze walka ze Spiritem. Tak, masz prawo być zmęczona.
- Pewnie masz rację, to był dla mnie ciężki dzień. – Weszli na mały mostek prowadzący wprost przed bramę pięknej posiadłości.
- Witaj w mych progach Loriano. Mam nadzieje, że będziesz się tu czuć jak w domu.
- Och, na pewno. Wszystko w tym lesie jest takie wspaniałe.
- Cieszę się, że tak uważasz. – Minęli bramę i skierowali się do drzwi.
- Loriano, zaraz podam kolację. Na pewno przed posiłkiem chciałabyś się umyć. Za domem jest źródło, w którym możesz to uczynić. Nie martw się, nikt cię tam nie zobaczy, dopilnuję tego.
- Dziękuje ci, chętnie przyjmę twą propozycje.
Weszli po schodach prowadzących na ganek. Niedługo potem znaleźli się wewnątrz holu. Gdy zdjęli płaszcze, Tiberius zaprowadził gościa do tylniego wyjścia wychodzącego na dwór, przed źródło.
- To jest Loriano klucz do tych drzwi, zamknij je za sobą a nikt cię nie podejrzy gdyż źródło jest otoczone przez skały. Dam ci również ręcznik, abyś się mogła wytrzeć – Tiberius wręczył jej mały, złoty klucz i biały, gładki ręcznik. – A tutaj masz czyste nocne ubranie. – Tym razem podał jej zwinięte jedwabne ubranie koloru drewna dębowego.
Zawiniątko było niesamowicie lekkie i bardzo delikatne.
- Jestem ci niesamowicie wdzięczna, pozwól, że pójdę się umyć. – Loriana otworzyła drzwi i przeszła przez nie.
- Cała przyjemność po mojej stronie, udam się teraz przygotować posiłek.
Loriana zamknęła drzwi na klucz. Słyszała jeszcze przez jakiś czas kroki, które wkrótce ucichły. Podeszła bliżej źródełka, zdjęła swoje mokre od deszczu ubranie i powoli weszła do zimnej wody. Umyła swe piękne złote włosy w czystej wodzie źródlanej, zmyła z siebie resztę brudów, wyszła i wytarła się gładkim, białym ręcznikiem. Po dokładnym wytarciu, Loriana rozwinęła zawinięte ubranie nocne od Tiberiusa. Był to ciepły ubiór, mimo iż taki lekki. Doskonale nadawał się na noc. Loriana wzięła wszystko do ręki, swoje ubranie schowała do torby podróżnej i podeszła do drzwi. Przekręciła mały kluczyk i weszła do niewielkiego pokoju z wieloma szafkami. Na jednej z nich położyła ręcznik oraz klucz uprzednio zamykając za sobą drzwi. Wyszła z pokoju i znalazła się w obszernym holu. Przez moment się rozglądała podziwiając piękno domu, po czym stwierdziwszy, że jednak chciałaby zobaczyć więcej postanowiła się rozejrzeć.
- W końcu, nawet nie wiem gdzie jest jadalnia. Myślę, że Tiberius nie będzie mieć nic przeciwko temu.
Otworzyła drzwi znajdujące się najbliżej niej. Uchyliła je lekko, a ponieważ nic się nie stało otworzyła je szerzej i przez nie przeszła. To najwyraźniej była sypialnia dla gości gdyż nie było śladu by Tiberius tu spał. W środku pokoju, przy przeciwległej ścianie stało wspaniałe łoże z baldachimem. Pokój był bardzo jasny gdyż okna znajdujące się na tej samej ścianie, przy której stoi łóżko są duże i dają wiele światła. Ściany były koloru jasnobrązowego podobnie jak meble. Loriana była urzeczona pięknem pokoju, lecz stwierdziła, że już wszystko zobaczyła i wyszła. Znowu była w holu, lecz tym razem podeszła do drzwi przy końcu korytarza, otworzyła je i weszła do środka. I tym razem była to sypialnia, ale tym razem na pewno przez kogoś zajęta. Ten pokój był jeszcze wspanialszy od poprzedniego, mimo iż był trochę skromniejszy. Szczególną uwagę Loriany przykuła pewna szafa. Na jej drzwiach widniały piękne płaskorzeźby przedstawiające trzy postacie wykonujące przeróżne czynności. Pierwszą postacią, był z pewnością Tiberius, ale trochę młodszy. Kolejną postacią, ku zdziwieniu Loriany był jej ojciec, Annirion. Ostatniej osoby z tej trójki Loriana nie znała. Prócz tych płaskorzeźb szafa miała całe mnóstwo innych upiększeń, jak np. wspaniałe złote zawiasy i piękne uchwyty. W pokoju było tak samo jasno jak w poprzedniej sypialni tyle, że okna były lekko uchylone. Na łóżku leżał najwyraźniej pośpiesznie przeczytany list w kopercie.
- Cóż to jest? – Loriana podeszła bliżej i obejrzała kopertę.
Pieczęć zabezpieczającą list Tiberius już przełamał. Otworzyła ją i wyciągnęła list.
„Drogi Tiberiusie
Wysyłam ci ten list dotyczący jednorożców, którymi się opiekujesz gdyż to bardzo ważna sprawa. Otóż te jednorożce są niezwykle potężne, mimo że jeszcze bardzo młode. Nie możesz dopuścić by stała im się krzywda, a co gorsza, by opuściły Magiczny Las. To mogłoby spowodować wiele zniszczeń gdyż one jeszcze nie znają swojej mocy, sam wiesz, że one reprezentują żywioły natury. To jeszcze nie wszystko… Odkryłem, że legenda, w której przywołują jednoroga światła jest prawdziwa. Prędzej czy później to na pewno nastąpi. Elvérion i Faranthar będą musieli stoczyć walkę między sobą i tylko jeden będzie w stanie wygrać. Liczę, iż wiesz, co robisz.
Twój przyjaciel
Ouritie"
- Widzę, że trochę zabłądziłaś! – Nagle usłyszała głos Tiberiusa. Szybko się odwróciła, chowając list za siebie.
- Och, Tiberius! Tak, zabłądziłam… - Jąkała się zmieszana Loriana.
- Nie przejmuj się, w każdym razie nic się nie stało. – Loriana przyglądała się Tiberiusowi. Bądź, co bądź weszła do jego sypialni bez pozwolenia, była przekonana, że ją wyrzuci z domu. Okazało się jednak inaczej. Tiberius uśmiechnął się do Loriany.
- Ta szafa – wskazał na mebel, który Loriana oglądała, gdy weszła. – jest wyjątkowa. Czy wiesz, dlaczego?
- Nie, ojciec mi nic o niej nie mówił.
- Wielka szkoda. W takim razie ja ci opowiem. Otóż ta szafa została zbudowana przeze mnie, twojego ojca i naszego przyjaciela, maga Ouritie. Zbudowaliśmy ją, ponieważ musieliśmy czymś zapieczętować naszą przyjaźń i potwierdzić, że zawsze będziemy bronić tego lasu. Drzewo, z którego zrobiona jest szafa, pochodzi właśnie z tego miejsca. Zanim zabraliśmy się do pracy, wyzbieraliśmy sporą ilość drewna. Gdy mieliśmy już drzewo i narzędzia, zaczęliśmy budować. Budowaliśmy ją cały tydzień, aż była gotowa. Na jej drzwiach postanowiliśmy wyrzeźbić najwspanialsze chwile naszego życia. Było ich całkiem sporo, więc postanowiliśmy wybrać tylko te najważniejsze takie jak chwila naszego poznania. Aby szafa wyglądała pięknie dla każdego, umieściliśmy jeszcze parę złotych szczegółów jak zawiasy czy uchwyty. Gdy to wszystko zrobiliśmy, została jeszcze jedna ważna rzecz, którą musieliśmy wykonać. – W tym momencie Tiberius podszedł do szafy i wolnym krokiem otworzył drzwiczki. – Wyryliśmy jeszcze elficki napis po wewnętrznej stronie drzwi. Oznacza on: Nasza przyjaźń trwać będzie wiecznie. Aż do śmierci obiecujemy chronić Magicznego Lasu i wszystkie istoty w nim mieszkające. Ta szafa stanowi na to dowód. To, co niewinne, takie pozostanie! I oczywiście nasze podpisy: Tiberius Bracegirdle, Annirion Trirderstron i oczywiście, Ouritie Dun’Garoth. To były wspaniałe czasy…
- Tiberiusie, bardzo cię przepraszam, nie powinnam była wchodzić do twego pokoju.
- Porozmawiamy o tym później Loriano, a teraz chodźmy coś zjeść, na pewno jesteś głodna.
- Owszem, z przyjemnością.
Wyszli z pokoju i udali się do jadalni. Na środku dużej sali stał długi stół pełen jedzenia.
- Proszę usiądź, kolacja jest już na stole. – Mówiąc to, Tiberius odsunął krzesło Lorianie.
- Dziękuje ci Tiberiusie.
Gdy Loriana usiadła, Tiberius zajął miejsce po jej lewej stronie. Przez parę minut jedli w milczeniu, aż Tiberius zaczął rozmowę.
- Tak, więc Loriano mówiłaś, że masz dla mnie wiadomość od twego ojca.
- Och tak, zupełnie zapomniałam. – Loriana odłożyła sztućce i zwróciła się do Tiberiusa.
- Mój ojciec, wysłał mnie z prośbą o wsparcie na wojnie. Prosił abym udała się do ciebie i cię sprowadziła. Ojciec chciał abyś się o tym dowiedział jak najszybciej, dlatego wysłał mnie, a nie jakiegoś posłańca.
- Loriano, czy dobrze zrozumiałem? Czy Annirion chce abym udał się do niego i pomógł mu w prowadzeniu wojny?
- Tak, na to wygląda.
- Powinien wiedzieć, że nie mogę tego uczynić. Nie mogę nawet opuścić tego lasu na dłużej niż jeden dzień, nie wspominając już o prowadzeniu wojny.
- On liczy na ciebie.
- Nie mogę tego zrobić Loriano, po prostu nie mogę. Zrozum, to nie zależy ode mnie.
- Nie zależy od ciebie, tak? A od kogo? Chętnie się spytam tej osoby! – Podniosła głos zdenerwowana Loriana.
- Jest wiele powodów jak choćby…
- Jednorożce! To o nie chodzi prawda? Kiedy my sobie tu spokojnie rozmawiamy wielu ludzi mojego ojca oddaje życie za nas i nasz kraj!
- Tak Loriano, tu chodzi przede wszystkim o jednorożce. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie one są ważne dla twojego narodu. To one, jak dorosną będą najważniejsze dla twojego kraju.
- Czy one są ważniejsze niż stara przyjaźń?
- Nie mieszaj do tego mojej przyjaźni z twym ojcem! Annirion na pewno przewidział możliwość, że nie przyjadę na jego wezwanie.
- Czy naprawdę nie ma innego sposobu?
- A czy widzisz tu jakąkolwiek z innych możliwości? Nie ma innego sposobu.
- Cóż, w takim razie jutro, z samego rana wyruszę w drogę powrotną. Chce jak najszybciej przekazać ojcu złe wieści.
- Loriano, nie mogę wyruszyć z tobą, ale pozwól, że ugoszczę cię tak długo jak tylko na to pozwoli ci czas. Dopiero, co tu przybyłaś, Annirion na pewno spodziewał się że trochę tu zostaniesz.
- Ojciec na mnie czeka i na wiadomość od ciebie. Szkoda, że usłyszy, iż jego przyjaciel nie chce mu pomóc.
- Annirion jest mądrym człowiekiem, zrozumie.
- Chce mu jak najszybciej przekazać złe wieści.
- Zastanów się jeszcze nad tym Loriano. Wiedz, że możesz tu zostać tak długo jak tylko tego zapragniesz.
- Dziękuję, tak zrobię. – Loriana wstała i podeszła do drzwi.
- Wspaniale. Możesz iść do pokoju. Zajmij ten, który odwiedziłaś przed moją sypialnią. – Loriana znowu oblała się rumieńcem. Nagle poczuła zmęczenie, pożegnała się z Tiberiusem i wyszła.
Zaraz po wejściu do pokoju, udała się wprost do łóżka. Jeszcze przez parę godzin rozmyślała nad całym dzisiejszym dniem. Wspominała swą walkę ze Spiritem, piękno lasu, rozmowę z Tiberiusem i zwiedzanie jego pokoju. Zaintrygowała ją szafa Tiberiusa. Najbardziej ją dziwiło to, że ojciec nigdy jej o niej nie wspominał. Ostatnio Annirion miał mało czasu, aby rozmawiać z córką - był zajęty prowadzeniem wojny, ale przed wyjazdem powinien jej wspomnieć o szafie. Może po prostu zapomniał? Albo miał ważniejsze sprawy niż opowiadanie o przeszłości? Loriana zadała sobie jeszcze wiele takich pytań bez odpowiedzi, aż wkrótce potem zasnęła.