Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Cel

caduceus ·

Wiedźmin stał patrząc na zamordowane ciała żony i dwóch synów. Jeden z mial zaledwie dwa miesiące. Selem wiedział, że to sprawa Jarenejczyków, którzy do dziś nie mogą pozbierać się po zniszczeniu wioski. Teraz mszczą sie za krzywdy jakie ich dotknęły.
Selen stał nieruchomo, wiatr odbijał sie od niego. Wpatrywał się w rozległe pola w ręku ściskając amulet swej ukochanej tak mocno, że krew ciekła z jego ręki jak z zarżniętego byka. Klęknął.

- Pomszcze was, choćbym miał zginąć i stracić wszystko. Powycinam każdego. Nie zostawie nic. Nie oszczędze psa z kulawą nogą, a potem odejdę tam dokąd wy. - rzekł po czym wstał i wrzucił amulet pod płaszcz. Wjego myślach było tylko jedno - zemścić się. Nie zamierzał czekać. Chciał wyruszyć jak najprędzej.
Wyciągnął miecz i wbił go w ziemie. Uniósł głowe ku górze i wypowiedział jakieś zdanie w języku jego przodków. Odwrócił sie kiedy ujrzał Jarenejśkiego woja. Nie zastanawił się ani chwile. Wyciągnął miecz z ziemi i niczym galopujący koń ruszył w strone woja. Zamachnął się i odciął mu głowę. Nie stanął nawet nachwile tylko prędko porwał konia i pognał w strone Mrocznej Kniei.

Zbliżał się do wejścia do lasu, który każdy zdrowo myślący człowiek omijał szerokim łukiem. On też raczej nie bywał tu często, ale to była najkrótsza droga do celu do Jarenej.
Na dworze było słonecznie i bezwietrznie lecz kiedy Selen wszedł do kniei poczuł silny wiatr i zauważył, że nagle zrobiło się ciemno. Wzdłuż ścieżki równo zapłonęły pochodnie. Wiedźmiin wiedział, że nie wolno mu się zatrzymywać. W około zrobiło się bardzo cicho i spokojnie. Selen dreptał na koniu powoli i uważnie słuchał tego co dzieje się w lesie. Nie poruszała się żadna gałązka. Było tu jak na cmentarzysku.

Wiedźmin poczuł jakąś dziwną energie w powietrzu, ale za nim zdążył pomyśleć jego miecz wyleciał z pochwy i uniósł się do góry, a kiedy znalazł się na wyskości średniego drzewa zapłonął czarnym ogniem po czym obrócił się w proch. Selen uniósł głowę do góry gdy nagle tuż przed jego nosem pojawiło się sześciu dzikusów. Jeden z nich miał łuk, z którego wystrzlił w ramie wiedźmina. Zemdlał.
Obudził się w ogromnej grocie. Nie było tu już tak mrocznie i nie miło jak w kniei. Było tu nawet przytulnie. Na środku groty płonęło ognisko, a wokół niego siedzieli jacyś mężczyźni. Przy ścianach groty siedziały kobiety z małymi dziećmi. W oddali jamy na wielkim drewnianym tronie siedział stary elf. Był magiem. Odziany w szary stary płasz. Na dłoniach miał mnóstwo pierścieni, a na jego szyi wisiał mieniący sie wieloma barwami amulet. To pewnie on był źródłem magii Mrocznej Kniei.
Wstał. Zdziwił się, bo nikt nie zwracał na niego uwagi, jakby był niewidzialny. Kroczył śmiało przed siebie. Kiedy doszedł do tronu pokłonił się głową i rzekł: - Witaj panie. Jeśli pozwolisz to spokojnie opuszcze grotę i udam się w swoją strone.
- Nie! Z tąd nie ma wyjścia. Czy jesteś Jarenejczykiem? Nie próbuj kłamać, bo i tak wyczuje przekręt. - rzekł elf nie spuszczając oka z Selena.
- Nie ejstem Jarenejczykiem. Zwę się Selen z Andrej i nie szukam tutaj kłopotów chcę sie tylko dostać do Jarenej by zemścić sie na nich, a do was nic nie mam, więc wypuśćcie mnie i dajcie mi zrobić swoje.

- Więc mówisz, że chcesz się na nich zemścić - rzekł mag - czyli jesteś naszym przyjacielem. Bo widzisz wczoraj armia Jarenejskich wojów przechodziło naszą knieją i coś im się nie podobało i zniszczyli doszczętnie północną część lasu. Sroga spotka ich za to kara. Słuchaj chłopcze czuje, że twoje intencje są czyste i dlatego ci pomożemy.
- Chce od was jednego, wypuśćcie mnie!
- Dobrze skoro chcesz iść sam to proszę bardzo. Idź na śmierć.
Selen nie powiedział słowa tylko odwrócił się pięcię i ruszył w strone wyjścia. Zastanawiał się kim są ci ludzie, ale nie to było dla niego najważniejsze. Nagle poczuł mały ciężar. Szybko zorientował się, że na plecach pojawił się jego miez. "Dziękuję" - powiedział w myślach.

- Nie ma za co - powiedzial siedzący na drugim końcu korytarza stary elf. Selen przystanął na chwile. "Czyli on wiedział o wszystkim o czym myślałem" - powiedział w myślach.
Wyszedł z groty i usiadł na swoim koniu, którego pewnie dzikusy odprowadziły do groty. Wyruszył na północ wzdłuż ścieżki.

Zbliżał się do wyjścia i rzeczywiście elf nie przesadzał ze zniszczeniem lasu. Zastał tam tylko wystające z ziemi kikuty, ale tym co najbardziej go uraziło były ciała bawiących sie dzieci. Gniew w nim urósł, bo przypomniałsobie obraz zamordowanych synów i żony. Nagle przyspieszył, a po chwili pędził jak szalony. Kiedy wjechał na wzgórze widział już wioske Jarenej. Widocznie niczego się nie spodziewali, bo na wieżach niebyło łuczników lub nie bali się jednego szalonego wiedźmina, który szukał zemsty. A to nie dobrze.
Zjechał ze wzgórza. Kiedy zbliżył się do bramy gwałtownie przyspieszył, a gdyod bramy dzieliły go już tylko metry wyciągnął miecz i pospieszył konia. Wbiegł do wioski. Zamachnął się i odciął głowę strażnikowi i chwycił jego włócznie, którą po chwili rzucił w kolejnego woja. Pędził dalej. Jego celem była centralna wieża, zapewne siedziba lorda Lepgo. Łby wieśniaków i wojów leciały jeden po drugim. Wiedźmin był już u celu kiedy spadł z konia. Podniósł się i zobaczył strzałę w zadzie konia. Z wieży wyszedł Lepgo, dziwnie pewny siebie. Gdy wiedźmin chciał zakończyć żywot lorda do wioski wtargnęła liczna gromada dzikusów ze starym elfem na czele. Selen nie miał czasu zwracać na to uwagi tylko pchnął mieczem prosto w lorda lecz nim miecz zdązył przebić zbroję strzała przebiła krtań Selena. Upadł z dziwnym uśmiechem na twarzy. Lepgo zaczął się śmiać, ale nie trwało to długo, bo strzała czarnego ognia rozsadziło mu głowe. Elf krzynał bojowo i pogonił dzikusów do walki
Z Jarenej nie zostalo nic.

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...