Holy diver
“Mama go przysłała”- pomyślała młoda, szczupła dziewczyna o jasnych włosach.
- Mama mnie przysłała - powiedział młodzieniec rozsiadając się w fotelu.
Monika niechętnie przyjrzała się bratu. Był wysokim, brązowowłosym mężczyzną. Miał prawie dwadzieścia osiem lat, a więc był od niej starszy o całe dziewięć. Ubrany był w czarne jeansy, czerwonego T-shirta i czarną, rozpiętą koszulę. Lekko ironiczny uśmieszek i dwudniowy zarost uzupełniały wizerunek czarującego przystojniaka. Siedział niedbale, z nogą założoną na nogę. Przeczesał ręką swoją gęstą czuprynę i nie przestając się uśmiechać powiedział:
- Mama się skarży, że stałaś się nieznośna. O co znowu chodzi?
- Paweł, daj żyć! Ona nic o mnie nie wie i zupełnie mnie nie rozumie.
- Doprawdy? - Przesadnie udawane zdziwienie odmalowało się na twarzy mężczyzny - Monika ona jest ponad dwa razy starsza od ciebie. - Dziewczyna jęknęła zniechęcona na te słowa - I to naprawdę ma znaczenie. To raczej ty jej nie rozumiesz.
- I co? Przyszedłeś mi tu kazanie wygłosić?
- Właściwie to nie. Ale mama dała mi wolną rękę, więc mam dla ciebie propozycję. Spakuj się i pojedziemy do mnie. Kilka dni pomieszkasz na wygnajewie. Będę cię zawoził do szkoły. Mama na pewno nie pochwali tego pomysłu - dodał widząc wahanie siostry - To jak? Za godzinę po ciebie przyjadę bo teraz muszę jeszcze coś załatwić.
*
- Co to jest? - zapytała z pogardą dziewczyna.
- Otyg.
- „O” co?
- Otyg. Szwedzka kapela.
- Czy mnie słuch nie myli czy oni coś o trollach śpiewają?
- A bo ja wiem? Czy wyglądam na kogoś kto zna język wikingów?
- Mieszkałeś tam prawie dwa lata!
- Szczegóły. Już nie mieszkam. Poza tym nawet jak mieszkałem, to się nie uczyłem. A jak ci się nie podoba to możesz zmienić.
Dziewczyna niechętnie otworzyła schowek i wyjęła pudełko z płytami. Paweł właśnie wyjechał swoim Focusem na trasę wylotowa. Mieszkał pod Poznaniem ale Monika nigdy dotąd nie była w jego domu. Właściwie bardzo rzadko widywała się z bratem. To chyba właśnie ciekawość spowodowała, że zdecydowała się na jego propozycję. Tymczasem powoli zaczęła przeglądać płyty brata.
- Aha... co my tu mamy. Korp... Korpik...
- Korpiklaani. Przez dwa „a”.
- No tak. Oczywiście. Korpiklaani przez dwa „a”. I to razy trzy. O! Otyg po raz drugi. Ciekawy tytuł płyty. Jak się czyta „a” z dwoma kropkami? Zresztą nieważne. I tak nie wiesz. Co tu jeszcze się znajdzie? Ataraxia. Romowe Rikoito. Dead Can Dance. Jestem szczerze wzruszona! Przynajmniej to wiem jak przeczytać. Zawiodłam się tym troszkę. Aha i jeszcze Okean Elzy. Okean Atlantycki, Okean Spokojny, Okean Indyjski to i Okean Elzy może być. Ale to się przypadkiem przez „c” nie powinno pisać? Wiesz, ja noga z gegry jestem.
- Nie. To Ukraiński zespół.
- A rumuńskiego nie masz?
- Gdzieś powinien być Gheorghe Zamfir - odpowiedział niezrażony chłopak - Wirtuoz fletni pana.
- Paweł...
- Tak?
- Dlaczego słuchasz takiego shitu?
- Ale to są całkiem fajne kapele!
- Dobra, zapomnij.
- Może wolisz radio?
- Nie, nie, nie! Niech zostanie. Przecież fajne kapele lubią śpiewać o trollach, prawda? A czekaj! To nawet po angielsku jest!
Dziewczyna pogłośniła odtwarzacz.
Ride the tiger
You can see his stripes but you know he\'s clean
Oh don\'t you see what I mean
Dziewczyna przełączyła na radio. Odetchnęła gdy z głośników popłynęła rytmiczna, elektroniczna muzyka. Paweł skrzywił się nieznacznie.
- No ale tego z tym tygrysem, to mimo wszystko jednak nie kumam. O co w tym chodzi?
- A pomyśl?
- Hmmm. Jakby lew miał czarne pręgi to byłby brudny, a tygrys jest czysty bo to tylko inny kolor futra?
- Zbyt dosłownie patrzysz na świat. Jesteśmy na miejscu.
- Wargowo Drugie. A pierwsze gdzie jest?
- Jakbym skręcił w poprzednia ulice.
- Bosko!
*
- Napijesz się? - zapytał podając jej butelkę piwa.
- Złoty Smok. - uśmiechnęła się - Nie wiedziałam, że też go lubisz.
- Tak naprawdę to pierwszy raz widzę to piwo na oczy. Mama mi dała. Ponoć twoje ulubione. Widzisz, ty pijasz nieznane piwo a ja słucham nieznanych zespołów.
- Mama?
- A ty pewnie myślałaś, że ona nie wie, co? - Pokręcił z politowaniem głową - Chciała mi też dać jakieś ćmiki ale u mnie w domu się nie pali.
- Ona... wie?
- Że palisz? Wystarczy powąchać. Perfumy tego nie ukryją. Jak to było? Nic o mnie nie wie, nic o mnie nie wie! Monika to twoja mama. Ona zna cię lepiej niż ci się wydaje.
- Ale...
- Dobra, nieważne. Nie w tym rzecz. Powiedz lepiej co się dzieje.
- No więc...
- Nie zaczyna się od „no więc”. Rzucił cię chłopak. - To było stwierdzenie.
- Skąd u diabła wiesz? - zapytała zszokowana - To też...
- Nie, to sam widzę. Ale zaręczam cię, że ona też. To ten łysy co w lśniących dresikach ciągle pomyka, co?
Pokiwała tylko głowa. Wyglądała jakby się miała rozpłakać. Chłopak przykrył jej dłoń swoją.
- Hej, spokojnie. Tak w życiu bywa. Co się stało?
- No właśnie... no cały problem, że nic.
- Aha? Nic ale nagle rzuca ciebie i zaczyna się spotykać z Gośką?
Dziewczyna wpatrywała się z rozszerzonymi oczami w brata. Skąd o tym wiedział?
- No... naprawdę nic. Układało nam się super. Tylko kilka dni temu...
- Tak?
- Śniło mi się...
- Śniło ci się? - powtórzył lekko podniesionym i zmienionym głosem.
- Śniło mi się, że Tomek całuje się z Gochą. A jak wstałam rano to spotkałam ich a oni... - dziewczyna zagryzła wargi.
- Skoro pijesz i palisz... - Głos był cichy, jakby zrezygnowany - To kląć już też na pewno umiesz. A niech to kurwa mać!
*
Ofiara burzy
Na Piątkowie zginął trzynastoletni chłopiec rażony piorunem. Bawił się wraz z kolegami w okolicy wykopów pod planowaną trasę szybkiego tramwaju. Żadne z pozostałych dzieci nie ucierpiało. Gdy przyjechało pogotowie chłopak już nie żył.
Czy metalowe szyny mogą ściągać pioruny?
Przy budowanej trasie szybkiego tramwaju zginął chłopiec od uderzenia pioruna. Zapytaliśmy meteorologów, czy obecność metalowych szyn mogła spowodować ten niefortunny wypadek, odpowiedział nam profes...
Smutne skutki zabawy w niedozwolonym miejscu
Kilku chłopców bawiło się w wykopach. Dla jednego z nich zakończyło się to śmiertelnie. Pogoda w Poznaniu była słoneczna i prawie bezchmurna jednak nad Piatkowem rozpętała się bezdeszczowa burza z piorunami. Jeden z nich ugodził trzynastoletniego chłopca, który zginął na miejscu.
*
- Paweł-Gaweł! Paweł-Gaweł!
- Proszę, oddaj mi piłkę. - Chłopiec był bliski płaczu.
- A bo co? Sam sobie odbierz bekso. Paweł-Gaweł!
- Proszę cię. To moja piłka. Dostałem na urodziny od taty. Wysłał mi z zagranicy.
- Jasne! Chyba twoja stara komu ukradła! Przybłędy! Złodzieje!
- Proszę. - Łzy spłynęły po policzkach chłopca.
- Ryczy! Mazgaj! Tylko baby płaczą! Ryczysz jak twoja smarkata siostrzyczka! To jak na ciebie mamy wołać? Chyba Monik. Monik! Monik!
Zebrani wokół chłopcy zaśmiali się złośliwie.
- Tomku, proszę oddaj mi piłkę.
- Zapomnij! Idź się pobaw ze swoja głupią siostrą!
- Nie mów tak o niej - krzyknął gniewnie.
- A bo co? Wszyscy wiedzą, że twoja siostra jest szajbuską!
- Nie... mów... tak... - cedził zza zagryzionych zębów.
- Monika to wariatka!
- A niech cię piorun strzeli potworze! - zawył chłopiec.
Pozostali tylko się roześmiali. Paweł padł na kolana.
- Nie! Ja nic nie mówiłem, to nieprawda!
Zebrani zamilkli patrząc zadziwieni na tarzającego się po ziemi chłopca.
- Proszę, nie! Ja tylko tak... wymknęło mi się. Ja nie chcę, proszę, nie chce. Słyszysz? Ja tylko tak! Nie! Nie! Nie!
- Zwariował...
Paweł rzucił się na Tomka. Nim ten zdarzył zareagować chłopiec przytulił go.
- Przepraszam ja nie chciałem - mówił przez łzy - ja naprawdę nie chciałem.
- Odczep się wariacie!
Odepchnięty Paweł upadł ponownie na ziemie. Zerwał się i zaczął uciekać krzycząc na całe gardło:
- Ja nie chciałem! Ja nic nie mówiłem. To tylko tak. Tak w żartach. To nie naprawdę! Tak tylko! Proszę!
Zagrzmiało.
*
- No chyba sobie ze mnie jaja robisz...
Na stole leżało kilka wycinków ze starych gazet. Monika wpatrywała się w Pawła z szeroko otwartymi oczami.
- Nie no co ty! Nie wierzę.
- Przekonaj się sama.
- To znaczy?
- Czego chcesz?
- Może... zobaczyć Tomka.
Ledwie skończyła mówić dał się słyszeć pisk opon i dźwięk, jaki wydaje drogi samochód uderzając w metalowe paliki płotu. Monika usłyszała dobrze znany sobie glos.
- O ja pierdolę! Rozbiłem furę starego. Gośka on mnie zapierdoli! Kurwa! Po jakiego chuja żeś mi wkładała rękę pod koszulkę! Głupia suka! No ja pierdole jestem zimnym trupem. Ajmdedmen! Kurwa!
- Bogate słownictwo - powiedział Paweł – Do tego poliglota. Nie ma co, ciekawego amanta sobie znalazłaś.
Monika rzuciła się do okna. Po ulicy miotał się Tomek. Krzyczał, prawie płakał, szarpał Gosię, klął jak szewc. Wokół rozbitego samochodu zebrała się spora grupka ludzi. Z maski Volvo XC60 unosił się czarny dymek.
- Hej Monika, tylko spokojnie! Hej! - ostatnich słów Pawła już nie słyszała. Zemdlała.
*
- Paweł? Gdzie jesteś?
- A jak myślisz? Już od piętnastu minut próbuje zmyć to gówno!
- O czym ty mówisz?
Chłopak wysunął się z łazienki. Miał na sobie tylko bokserki. Cały był ubabrany czerwona farba olejna. Był wściekły.
- Co ty żeś zrobił?
- To chyba raczej co ty zrobiłaś! Wiadro farby spadło mi na głowę - chłopak wrócił do łazienki.
- O czym ty mówisz?
- A co może ja śniłem o tym, że mam czerwone włosy?
- Ale...
- Zawsze masz takie popieprzone sny?
- Właściwie... to ja bardzo rzadko śnie. To chyba drugi mój sen w tym roku.
- No i chwała Bogu!
- Nie licząc tego o Tomku... ej! - krzyknęła - Co z nim?
- A co ma być? Przyjechała laweta, przyjechał ojczulek. Zapłacił za płot a synalkowi sprawił niezłe lanie pasem. Przy wszystkich ludziach naturalnie. No i pojechali. Taksówką znaczy się bo Volviak to chyba tak szybko nie pojeździ.
- Zwariowałeś?
- A bo co? Chciałaś go zobaczyć!
- Ale nie w takiej sytuacji! Coś ty kurwa zrobił?!
- Ja? To Gośka mu w gaciach zaczęła grzebać a nie ja.
- Paweł do cholery!
- No co? - chłopak ponownie wyszedł z łazienki.
- Przecież to twoja wina! To ty rozbiłeś ten samochód
- No ja. Tyle dobrze, że już mi wierzysz. Rozbieraj się.
- Cooooo?! - wydusiła zaskoczona.
- Rozbieraj się. Do naga. No nie patrz tak na mnie, głupia! Co ty sobie myślisz? Nie wobrażaj sobie niczego! Przecież jestem twoim bratem, nie? Dalej, nie ma czasu na tłumaczenia.
Chciała się odwrócić gdy Paweł ściągnął bokserki jednak była w zbyt wielkim szoku. Machinalnie zaczęła odpinać guziki swojej bluzeczki.
„To się nie dzieje naprawdę. To tylko chory sen. Mam majaki. Zemdlałam i mam majaki”
Stanęła w samej bieliźnie i zawahała się. Paweł tylko westchnął, podszedł do niej, odwrócił ją plecami do siebie. Jednym ruchem rozpiął jej stanik i rzucił go na podłogę. Po chwili wylądowały tam też jej stringi. Jedną ręką objął ją w pasie a drugą zasłonił oczy.
*
Spadała. Jej zmysły nie odbierały nawet najmniejszego bodźca ale jednak była pewna, że spada. Nie widziała absolutnie nic. Najmniejszy dźwięk nie docierał do jej uszu. Nie czuła zapachu, smaku, żadnego dotyku. Wiedziała tylko, że spada. Albo raczej nurkuje. Zanurzała się coraz głębiej i głębiej.
- Midnight sea - wyszeptała, choć sama nie wiedziała dlaczego.
Nagle wszystko się zmieniło. Siedziała okrakiem na olbrzymim tygrysie, który w zawrotnym tempie pędził przed siebie. Wtuliła się w niego. Jego miękkie futro było złocistego koloru, przecinane czarnymi paskami. Teraz już zrozumiała.
Zobaczyła czarno niebieskiego kota. A jego oczy lśniły jak diamenty. Tygrysa już nie było. Był tylko kot z przedziwnym blaskiem w ślepiach. W ich odbiciach zobaczyła, że tuż za nią skrada się jakaś dziwna istota. Nie czekając na nic rzuciła się do ucieczki.
Wschód Słońca. Dogonić wschód Słońca! Tylko tam może być bezpieczna! Tylko tam ta dziwna istota ją nie skrzywdzi. Wbiegła w krwisto czerwoną kulę. Ogarnęło ją ciepło. Bezpieczeństwo. Słońce jednak wychyliło się zza horyzontu i rozbłysnęło oślepiającym światłem. Teraz na pewno ją widać. Uciekać! Trzeba uciekać dalej!
- Spokojnie bejbe. - To aksamitny głos Tomka - Przecież wiesz, że ja cię lowju, no nie?
Te słowa odczuła jak ostre uderzenie metalowym prętem. Zwinęła się w kłębek. Cały świat wirował i wirował w szaleńczym tempie. Jak koło pędzącego Volvo XC60. Wszystko, cały świat, jest tylko kołem samochodu.
To wszystko było takie nierealne. Nic nie było tu tym na co wyglądało. Bal przebierańców. Wszyscy i wszystko przykryte maskami. A ona - królowa balu. Co sie dzieje? Była przerażona. Ogarniała ją panika. Pierwotny instynkt. Strach! Poddaj się albo działaj. Zwiń się w kłębek albo uciekaj!
Skoczyła! Wylądowała ponownie na grzbiecie olbrzymiego tygrysa. Czuła bicie jego serca. Wiedziała, że jemu to się nie podoba, że jest wściekły, że najchetniej by ją zrzucił. Ale musiała. Naprawdę musiała. To była jej jedyna droga ucieczki. To było jej światełko w tunelu. Nie widziała go, ale ono było. Ono wyprowadzi ją na powierzchnię. Za długo już nurkowała. Pogłaskała tygrysa po paskowanym futrze. Proszę!
*
- Hej, Monika nic ci nie jest? Słyszysz mnie?
- Paweł? Co się stało?
- Samochód cię potrącił. Straciłaś przytomność, ale nic ci się nie stało. Lekarz już podpisał wypis.
- Ale...
- Bejbe no ale mnie kurwa przestraszyłaś! - To był głos Tomka - No chuj strzelił, przecież to był mój kuzaj, tam z Gośką! Maras zarywa do Gochy. No kurwa mówiłem ci kiedyś o tym. Podobni jesteśmy. Przecież bym cię bejbe nie zostawił. No nie, kurwa?
- Młody człowieku, pozwól, że odwiozę moją siostrę do domu.
- Wyluzuj ziom. Spoko. Hej bejbe, przyjadę do ciebie jutro. Jak mi stary furę opyli.
Paweł prowadził Monikę przez korytarz szpitale.
- Powiedz mi o co chodzi - błagalnie poprosiła dziewczyna.
- Mama do mnie zadzwoniła, że miałaś wypadek. Musiała jechać, więc ja cię odbieram.
- Ale co się stało?
- Z tego co się zdążyłem zorientować zobaczyłaś z daleka tego swojego amanta z jakąś lalą i chciałaś uciekać. No i wbiegłaś pod samochód. Tylko, że to nie był ten twój tylko jego kuzyn. Pokazywał mi nawet zdjęcie na którym był z kuzynem.
- Rzeczywiście podobny?
- A bo ja wiem? Dla mnie te wszystkie łyse pałki są takie same. Nie ma co, niezłego amanta sobie znalazłaś.
- Paweł?
- No?
- Dlaczego masz czerwone włosy?
Rzeczywiscie, niektore kosmyki jego brązowych włosów były zabarwione na czerwono. Farba olejna.
- A, to? - przeczesał gęstą czuprynę - Malowałem swój pokój. Tak, na czerwono. Wiem, że nikt nie maluje pokoi na czerwono. Nikt normalny. Już mi to mama mówiła. No i trochę się przy tym malowaniu poplamiłem. A jak zadzwoniła to na nic nie patrzyłem tylko wsiadłem w auto i przyjechałem.
- Aha...
- No, wsiadaj.
Już po chwili Ford Focus opuścił przyszpitalny parking. Monika zamknęła oczy i udawała, że śpi. W rzeczywistości z bijącym sercem wsłuchiwała się w słowa piosenki śpiewane przez zupełnie jej nieznany zespół:
Holy Diver
You\'ve been down too long in the midnight sea
Oh what\'s becoming of me
Ride the tiger
You can see his stripes but you know he\'s clean
Oh don\'t you see what I mean
Gotta get away
Holy Diver
Shiny diamonds
Like the eyes of a cat in the black and blue
Something is coming for you
(Look out!)
Race for the morning
You can hide in the sun till you see the light
Oh we will pray it\'s all right
Gotta get away-get away
Between the velvet lies
There\'s a truth that\'s hard as steel
The vision never dies
Life\'s a never ending wheel
Holy Diver
You\'re the star of the masquerade
No need to look so afraid
Jump on the tiger
You can feel his heart but you know he\'s mean
Some light can never be seen
Holy Diver
You\'ve been down too long in the midnight sea
Oh what\'s becoming of me
Ride the tiger
You can see his stripes but you know he\'s clean
Oh don\'t you see what I mean
Gotta get away
Holy Diver