Losy wojny
- Cóż mamy czynić? - powiedział przedstawiciel elfów wody.
- Sam nie wiem, mamy zbyt mało wojska. - odpowiedział główny rządca elfów - Lerikon.
- Jestem doświadczonym żołnierzem i wiem co w takiej sytuacji robić. Przede wszystkim trzeba zgromadzić elfy do wielkiego zamku. Rozdać broń i czekać. Wieże obsadzone są już łucznikami. Na murach stoją elfy z gorącym olejem. - rzekł generał.
- Macie rację. Dać mi tu posłańca. Posłańcze Powiedz wszystkim elfom niech się zgromadzą do zamku Edinbard. Szybko, już cię tu nie ma. Po drodze powiedz, że niech wezmą ze sobą broń, o ile mają. Reszta w woli boskiej. - stwierdził Lerikon.
Reszta potoczyła się niesłychanie. Generał rozesłał posłańców do ras, które mają wrogie stosunki z orkami, czyli do: smoków, duchów, krasnoludów i trolli górskich. Wszyscy obiecali pomoc, gdy tylko zbiorą armię. Do wojny pozostały dwa dni. Jednak te dni minęły bardzo szybko. Orkowie stali przed zamkiem, który stał na wzgórzu. Piechota wroga ruszyła. Łucznicy ostrzeliwali piechotę. Doszło do rozbicia piechoty. Pierwsze lody zostały przełamane. Nadciągały kolejne oddziały. Elfy były dobre tylko w łucznictwie. W starciu z piechotą nie miały by szans. Podeszli pod mury. Gorący olej poszedł w ruch. Nic to nie dało. Dla wroga to była tylko gorąca kąpiel, bo jak wiadomo orkowie mają bardzo grubą skórę. Pierwsza brama runęła. Teraz już do ataku ruszyły wszystkie oddziały wroga. Losy bitwy wydawały się już przesądzone. Lecz nagle nadciąga odsiecz! Krosnoludowie, trolle górskie i duchy nadciągają od strony morza. Smoki atakują z powietrza. Teraz dopiero bitwa się wyrównała. Wróg próbował się wycofać, lecz to na nic. Od tyłu dzielnie cięły orków trolle. Reszta poszła już łatwo. Nazajutrz odbyła się wielka ceremonia przed zamkiem. Przybyli król smoków, król krasnoludów, król trolli górskich i król elfów. Na przyjęcie jako gość specjalny przybył Dorton, mag wszechczasów.
- Dziękuję wszystkim za przybycie. Odznaczam wszystkich tutaj obecnych królów medalami za zasługi dla Ziemi. Wiecie również, że nie mogłem przybyć na tę wojnę, iż orkowie zostali tak "skonstruowani", że magia na nich nie działa. Cieszę się z waszego zwycięstwa. Inwazja ziemi została zatrzymana. Przykro mi bardzo z powodu ginącej już rasy golemów. Miejmy nadzieję, że jeszcze się rozmnożą. A teraz zaczynajmy ucztę.
I tak zakończyła się zagłada świata. Lecz kto wie, może kolejna rasa szykuje się, aby go podbić.