Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Opowiadania prawie zwyczajne VI

iris ·

Opowiadanie szóste
W którym Duch szuka leguminów, a znajduje Jednorożca

- Och, sprzątałam strych – uśmiechnęła się Eleonora, z ulgą myśląc, jaki to CUD, że w pierwszym z brzegu worku Jednorożec znalazł klucz właśnie do tych drzwi.
- Idź do łazienki i umyj się porządnie – zarządziła energicznie pani Griffin, sadowiąc się na kanapie. – A potem zaparz mi herbatę, dobrze?
- Oczywiście, proszę pani – uprzejmie odpowiedziała Eleonora.
Dopiero teraz spostrzegła, jak strasznie się ubrudziła. Ręce miała szare od kurzu, a na lewym ramieniu, niczym upiorna peleryna, powiewała olbrzymia sieć pajęcza.
Popędziła do łazienki i umyła twarz przyjemnie chłodną wodą, a potem wyszorowała się cała. Następnie zeszła do kuchni i w białym, fajansowym imbryku zaparzyła ulubioną herbatę pani Griffin – korzenną.
W tym samym czasie Jednorożec stał sztywno wyprostowany w swej szafce i nudził się niemiłosiernie.
- Pst! Jesteś tam? – szepnął do Ducha Śledzia. Nagle drzwi szafki otworzyły się i Jednorożec poczuł, że jest wyjmowany.
- Konik! – zawołał Eryk. – Świetnie się nadasz na rumaka dla dowódcy moich rycerzy!
I zaczął bawić się w oblężenie zamku ze swoją siostrą.
Jednorożec wcale nie uważał, że dźwiganie na grzbiecie ołowianego rycerza jest zabawne. Był oburzony.
- Zrzucę zaraz tę zakutą pałę – mruknął, a kiedy dzieci na chwilę się odwróciły, wprowadził słowa w czyn.
- Hej, Luizo, zabroniłem ci dotykać sir Ludwika! – wykrzyknął wściekły Eryk, podnosząc nieszczęsnego wojaka z podłogi.
- Ale to nie ja! – zawołała dziewczynka, na wszelki wypadek ciągnąc brata za włosy. Ten nie pozostał jej dłużny. Bijąc się, przewrócili Mosiężnego Jednorożca na wznak, przez co biedak o mało nie zagotował się ze złości.
- Dzieci! – zawołał z kuchni pan Griffin. Eryk i Luiza dalej tarzali się po podłodze, gryząc się po rękach, drapiąc po twarzach i szarpiąc za ubrania.
- Eryk! Luiza! – zawołał znów ich ojciec, podnosząc głos.
Na dzieciach nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.
- Och, skoro nie chcecie przyjść, to zjadam wasze ciasto! – krzyknęła pani Griffin, szczękając przy tym talerzami.
Eryk spojrzał wymownie na siostrę, po czym zgodnie wcisnęli Jednorożca pod szafę i pomaszerowali do kuchni.
Biedny Jednorożec! Dusząc się kurzem, przeklinał w duchu dzieci. Owszem, wiedział, że to nieładnie, ale nie mógł ujawnić, że jest żywą figurką, dlatego był zmuszony siedzieć pod szafą, aż ktoś sobie o nim przypomni.
W tym samym czasie Duch Śledzia odwiedził Goblina zza Gobelinu, który oprowadzał go po swym mieszkaniu.
- To naprawdę ładne miejsce – uprzejmie przyznawał Duch za każdym razem, gdy Goblin zatrzymywał się i mamrotał kilka słów o wystroju wnętrza.
- A to jest wachlarz, który Griffinowie przywieźli z podróży poślubnej – mruknął Goblin, jakby zawstydzony. – Połamał go Eryk, więc pomyślałem sobie, że mnie się bardziej przyda…
- Aha! W rzeczywistości! Na pewno wyrzuciliby go na śmietnik.
- Owszem – ochoczo podchwycił Goblin. – Tacy już oni są. Za grosz zaradności.
Duch czuł się znudzony na śmierć (jeśli tak można powiedzieć o duchu) ględzeniem Goblina, który, choć miły, czasami naprawdę bywał nieciekawy. W końcu Duch wymówił się jakoś, tłumacząc, że niedługo będzie całkiem ciemno, i wrócił do biblioteczki.
Bardzo zdziwił się, nie znalazłszy tam Jednorożca. Była szósta po południu i za niedługo naprawdę mogło być ciemno. Poczekał trochę, ale Jednorożec się nie zjawił.
Poczekał jeszcze trochę.
I jeszcze.
Ale nikt nie przychodził.
W końcu, gdy dzieci zostały zagonione do łóżka, pani Griffin poszła do przyjaciółki, jej mąż zamknął się w swej pracowni na klucz, a Eleonora poszła czytać Erykowi i Luizie historyjki na dobranoc, Duch Śledzia zdecydował, że poszuka leguminów i z nimi się rozprawi.
Ze ściśniętym sercem pomyślał, że jego przyjacielowi mogło się stać coś złego. „To na pewno te leguminy. Są groźne, ale chyba nie przegryzą zbyt szybko mosiądzu. Mimo to muszę się spieszyć.” Z tymi słowy Duch wyruszył na nocną wędrówkę po domu, dla otuchy nucąc cicho pod nosem.
Najpierw skierował się do kuchni. Nie znał jeszcze rozkładu pomieszczeń i wcale nie podobało mu się miejsce, w które trafił.
Cicha, zimna, biała kuchnia z wielkim, okopconym piecem, stosami talerzy i metalową balią na wodę lśniła poświatą Księżyca, wpadającą przez odsłonięte okno. Duch poczuł się trochę nieswojo, mimo to okrążył kuchnię kilka razy, nawołując Jednorożca. Pomoc dla przyjaciela była najważniejsza. Kiedy nikt mu nie odpowiedział, Duch, zadowolony, że nie musi dłużej tam pozostawać, udał się do pokoju gościnnego.
Widok czarnych pokrowców na meblach przygnębił go jeszcze bardziej. W tym pokoju nikt nie mieszkał, nikogo tu nie było od dawna; kominek był pusty i zimny, w oknach wisiały ciężkie story. W kącie pomieszczenia stała mała szafka nocna, a jej drzwiczki były lekko uchylone. Duch Śledzia zajrzał do środka i wtedy…
Wtedy kłąb sadzy wypadł z kominka, robiąc głośne „puff!” i pokrywając wszystko warstwą kurzu. Gdyby Duch miał płuca, na pewno dostałby ataku kaszlu. Zamiast tego, przerażony, wyfrunął z pokoju przez uchylone drzwi.
Teraz Duch zastanowił się logicznie, w jakim miejscu mogą siedzieć takie stworzenia, jak leguminy. „Na pewno lubią ciemność i brud” – pomyślał ze smutkiem, gdyż on nie lubił ani brudu, ani ciemności. „Muszę ich szukać w najbardziej przerażających miejscach, ot i co”.
Szukał więc wszędzie, absolutnie wszędzie, sam zdziwiony swym męstwem. Był pewien, że nikt mu nie uwierzy w tą historię: sam, nocą w domu pełnym potworów!
Na stoliku w salonie stała misa ze słodyczami i Duch tam się zatrzymał. Usiadł na ogromnej pudrowej pastylce, brudząc ją sadzą z kominka. Przesunął przy tym oparta o miskę łyżkę, której nie dostrzegł w ciemnościach. Łyżka osunęła się i spadła na stół, powodując straszliwy brzęk…
Duch nie zastanawiał się długo, co ma robić. W panice dał nura pod szafę i zderzył się z czymś, co straszliwym głosem wyszeptało: „Duchu, to ty?”.
Można sobie wyobrazić, jak teraz czuł się biedny Duch. Znalazł legumina, który go ściga i chce pożreć albo zrobić sobie z niego dywanik! Uciekając, zderzył się z nogą szafy i osunął na ziemię (choć nie powinien, był przecież duchem). Legumin podchodził coraz bliżej, Duch słyszał upiorne klekotanie i wyobraził sobie ogromnego potwora w naszyjniku z kości…
- Hej, Duchu, co ci jest? – powiedział legumin, wychodząc spod szafy w miejsce, gdzie padało nieco światła.
- Je… Jednorożcu… to naprawdę ty? – wykrztusił zdumiony Duch. – Byłem pewien, że zjadły cię leguminy…
- Jak widać, nie zjadły – stwierdził Jednorożec – za to ty najadłeś się strachu. Chodź, wracajmy już do biblioteczki. Jutro wszyscy pomyślą, że to Eleonora mnie podniosła, nim poszła spać.
I wrócili do biblioteczki, gdzie, w bezpiecznym zaciszu książek, Duch Śledzia długo rozmyślał o przerażających wydarzeniach tej nocy.

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...