Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Przyjaciele

moloeliar ·

Niebo było pochmurne, ale jak dotąd deszcz nie padał. Ciężkie, ołowiane chmury powoli odpływały na południe, odchodziły w niepamięć, rozmywały się w przeszłości…
Dzień był zwany przez chrześcijan świętym, przez innych chwilą wytchnienia po tygodniu pracy. Dla niej był po prostu niedzielą.
Październik dobiegł końca, dotarł do kresu. Smętne, szare dni upamiętniające jego rządy wydawały się radosne w porównaniu z tym, jak swe panowanie rozpoczął listopad. A przybył on z deszczem i chłodem. Okraszał śmierć poprzednika ogromem łez, spływających z nieba na nieszczęsnych ludzi.
Kasia siedziała nad kartką z bloku rysunkowego, z ołówkiem uniesionym trzy centymetry nad nią. Szkicowanie nie szło jej dzisiaj. Uniosła głowę i spojrzała na kalendarz.
"8 listopada, dzień rozpaczy" – przeczytała datę z wymyślonym przed chwilą komentarzem.
- Niech będzie przeklęty – pomyślała i w tym samym momencie zgasła lampka oświetlająca kartkę. Zaskoczona dziewczyna próbowała ją zapalić, ale najwyraźniej przepaliła się żarówka. Podeszła więc do okna by rzucić na kartkę nieco światła. Zerknęła na nią i dostrzegła, lub bardziej wyobraziła sobie, ledwo widoczne kontury. Rysunek miał przedstawiać drzwi.
Po chwili, zmięta w kulę, kartka wylądowała obok kosza na śmieci. Szkic nie był zły, był po prostu nieudany.
Kasia lubiła mrok, więc nie zapalała światła. Usiadła na obrotowym fotelu i odetchnęła głębią i ciemnością pokoju. Po chwili włączyła komputer. Rozwinęła żagiel i poserfowała w nieznane.
Była na czacie. Miała podły nastrój. Wpisała się nikiem – „nie_szydź_z_wyklęt(...) Czemu właśnie takim? Bo był ósmy listopada, a to wystarczyło. Zajmowała się swoimi sprawami i znajomymi, gdy ktoś niespodziewanie zagaił rozmowę.
„Witaj przeklęty, czy porozmawiasz ze mną?”
Nie miała ochoty rozmawiać z jakimś durniem, odpisała więc, kąśliwą odpowiedź.
Dureń najwyraźniej się nie zniechęcił, bo pisał dalej. Użalał się na swą samotność i twierdził, że jest Wędrowcem. Pisał, że mu smutno, że ma nadzieję, iż trafił na osobę, która go zrozumie. Kasia zbywała go, co chwila, kilkoma napisanymi na prędce wyrazami.
A niech myśli, że znalazł drugiego takiego, jak on wariata, niech poplecie – pomyślała. Zresztą pisał ciekawie, może nieco zbyt strojnie i pompatycznie, ale ciekawie. A o to teraz trudno. O dobrego rozmówcę.
Rozmowa szybko zmieniła się w istną lawinę pytań. Kasia niechętnie odpowiadała na niektóre z nich. Inne były ciekawe, rozmowa przybierała formę dyskusji filozoficznej. Znalazło się też miejsce na narzekanie, dużo miejsca. Życie było złe i nieciekawe, ale dotąd z nikim nie rozmawiała o nim w taki sposób, jak teraz. Nikt (może poza jedną osobą) nie rozumiał jej dotąd tak dobrze. A właściwie, to ona nikogo dotąd, aż tak dobrze nie rozumiała.
Rozmowa ją wciągnęła. Rozmówca też był ciekawy, choć czasem zdawał się z niej kpić czy udawać głupszego niż jest w istocie. Skłonił ją do umówienia się jutro „w tym samym miejscu, o tej samej porze”.
Następna rozmowa okazała się jeszcze ciekawsza. Chyba polubiła swego nowego rozmówcę, mimo, że zachowywał się nieco nachalnie. Proponował jej jednak coś, czego nie mógł jej dać nikt inny – przyjaźń. Inni nie rozumieli jej lub nie chcieli rozumieć. Przyjaźń była im obca.
Kiedyś, co prawda był ktoś jeszcze, ale… o nim ciężko się rozmawia. Nowy przyjaciel wypytał jednak także i o niego. Właściwie to wypytał o wszystko, co tylko możliwe. Jakby był jakimś maniakiem. Oczywiście dyskutowali też, czasem żartowali, ale najczęściej pojawiały się pytania. Przynajmniej na początku.
Dziewczynie w końcu przestało to przeszkadzać. Nareszcie mogła się komuś żalić i mówić o wszystkim. Sama odwdzięczała się tym samym. Próbowała zrozumieć Wędrowca i pomóc mu.
Czasami zdawało się jej, że Wędrowiec sam się czegoś boi, czegoś, co może w nim drzemać. Może miłości? Ale on przecież nie chciał miłości, nie miłości kochanków. Sam to zastrzegał, mówił, że chcę być jej przyjacielem. Twierdził, że rozmawia z nią, bo ją polubił. Ale w tym wszystkim było coś dziwnego. Coś, co spędzało jej sen z powiek. Oczywiście znali już swe imiona, a nawet adresy. Był jej rówieśnikiem, to dało się wyczuć; w mowie, poczuciu humoru i kilku innych cechach. Częstokroć żartował, że jest starszym panem i chce ją uwieść. Ona z kolei, często odpłacała mu tym samym.
Był zabawny, miły, czasem irytujący. Intrygował ją, darzyła go sympatią. Czas płynął, a oni poznawali się coraz lepiej. Podobnie było z tym poprzednim. Z tym, który pierwszy ją zrozumiał. Tamten w pewnym momencie zerwał ich znajomość, jakby się czegoś przestraszył. Wędrowiec jednak tego nie zrobił.
Pewnego dnia Kasia uświadomiła sobie, że kocha nowopoznanego chłopaka. Tak jak młodsza siostra kocha starszego brata. Tyle, że on miał jeszcze kogoś , tam, gdzie mieszkał. Często czuła zazdrość o tę osobę. Wbrew własnej woli.
Ale czas wszystko zmienia.

„(...)tak, ale osoba, którą kochałem, jak najbliższą przyjaciółkę, odeszła. Ja się dla niej poświęciłem. Ja…” – napisał kiedyś w rozmowie.
Najwyraźniej nie potrafił jednak wyrazić tego, co wtedy czuł. Zaproponowała mu więc, że ona może mu ją spróbować zastąpić. On w końcu, był dla niej najbliższy. Nie chciała by on sam miał kogoś, z kim będzie bliżej od niej. Nie potrafiła sie do tego przyznać, ale czuła to podświadomie.
Ku jej zaskoczeniu odpisał, że teraz to ona jest dla niego najbliższa. Zapytał też czy może przyjechać do niej w środku wakacji. Odpisała, że czemu nie.
Może się zakochał – pomyślała z nadzieją. – Nie miłością kochanków bynajmniej. Może będzie moim prawdziwym przyjacielem?
Ósmego sierpnia był wtorek. Miał przyjechać Wędrowiec…

Tyle przeczytać można było w pamiętniku Kasi, który dziewczyna prowadziła na komputerze. Tyle więc, znaleźli jej rodzice i policja. Zaś ciało dziewczyny wyłowiono w kilka dni potem z pobliskiego jeziora. Wyglądało okropnie; szczególnie utrwalony w chwili śmierci wyraz jej twarzy. Była to mieszanina zaskoczenia, smutku, strachu i nadziei. Ów widok już do końca życia prześladować miał w koszmarach ludzi, którzy wyłowili dziewczynę.
Sekcja nie potrafiła jednak stwierdzić, jaki był bezpośredni powód śmierci Kasi. Nie utopiła się, nie uduszono jej, ale stwierdzono, że musiało to być zabójstwo. Może poprzez jakiś narkotyk?

Mordercy nigdy nie odnaleziono, w końcu był jej przyjacielem.



*Tekst dedykuje Moyrze, mojej internetowej
przyjaciółce mieszkającej nad jeziorem*

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...