Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Ristael Virgrand

ristael ·

Młodzieniec wstał z łóżka, stając gołymi stopami na zimnej podłodze. Jego długie czarne włosy zwisały nieruchomo a brązowe oczy zaczęły nerwowo szukać miecza. Ristael Virgrand, bo tak się nazywał, był w połowie człowiekiem a w połowie wampirem. Nie znał swych rodziców, wiedział tylko, że jego matka była wampirzycą, natomiast o ojcu nikt nie chciał mu nic powiedzieć. Był zwinny jak wampir, lecz wyglądem wcale go nie przypominał. Nie czuł głodu krwi, a co dziwniejsze nie musiał strzec się słońca. Od niedawna należał do Gildii Gramistatów, która chętnie go przyjęła. Jedynym przyjacielem Ristaela był człowiek o imieniu Agnus. Agnus był niskim mężczyzną należącym do rasy ludzi. Miał on długą, siwą brodę i niebieskie oczy, a znany był z wesołego usposobienia. Nagle do pokoju wszedł Agnus i zawołał:


- Pośpiesz się mamy zadanie do wykonania
- Już idę - Odpowiedział półwampir

Ristael wziął swój miecz i ruszył razem z przyjacielem. Kiedy przekroczyli bramy gildii, Agnus wyciągnął mapę.


- Nasz cel jest niedaleko, jeśli się pośpieszymy to zdążymy na obiad - zażartował
Obaj ruszyli na zachód, gdzie znajdowała się samotna wieża zamieszkana przez wroga gildii czarnoksiężnika Lenkisa, który od dawna przeszkadzał Gramistatom.
- Myślisz, że podołamy zadaniu?? - Zapytał już na poważnie Ristael
- Podołamy, jeśli zabijemy go zanim zdąży wypowiedzieć jakiekolwiek zaklęcie. A jeśli nawet nie zdążymy, to twój miecz nam pomoże.

Miecz Ristaela nie był zwykłym mieczem, jak on sam myślał do niedawna. Miecz ten należł niegdyś do wojownika o imieniu Hifran, który dzięki jego potędze podbił prawie całą krainę zwaną Hildronem. Jednak zginął przez potęgę swego miecza, która pochłonęła jego duszę. Ristael jednak się tego nie obawiał, gdyż tylko osoba potrafiąca w pełni posługiwać się mieczem, mogłaby zostać zgładzona przez jego potęgę. Więc tylko osoby o ogromnej wiedzy magicznej, potrafiące wyzwolić jego moc, musiałyby się obawiać o swe życie. Kiedy mijali ostatnie drzewa, ich oczom ukazała się równina, na której stała monumentalna wieża. Obaj pobiegli do niej pełni zapału.


Agnus wyważył drzwi i ruszyli spiralnymi schodami na górę wieży.


- Te schody chyba nigdy się nie skończą - wysapał Ristael.


- Jeszcze trochę, wytrzymaj - Rzeczywiście schody wydawały się nie mieć końca, a z czasem ich wojownicze nastawienie gasło.


- Są drzwi, nic nie mów, po prostu zróbmy swoje za nim ten wariat zdąży wypowiedzieć jakieś zaklęcie.


Agnus otworzył wąskie drzwi i wkroczył do ogromnej komnaty z olbrzymimi filarami podtrzymującymi strop.


- Myślicie, że się nie spodziewałem waszego przybycia!? - Krzyknął czarnoksiężnik stojący przy skraju komnaty.


Komnata z kilku stron nie miała ścian, co wydawało się dziwne Ristaelowi.


- Chcecie walki? A więc ją macie!


- Schyl się! - Krzyknął Agnus.


Ledwo Ristael schylił się, a barwny strumień światła przeleciał mu nad głową niszcząc jedną z kolumn za nim stojących. Kawałki kolumny rozsypały się po całej komnacie, ich upadkowi toważyszył dźwięk drażniący uszy. Tymczasem Agnus rzucił się na Lenkisa, który powalił go zaklęciem na ziemię, a miecz Agnusa potoczył się daleko. Ristael widząc całą sytuację sięgnął po miecz, który obudził w nim walecznego wojownika. Ristael z wściekłością ruszył na Lenkisa, który uchylił się od ataku. Agnus doczołgał się do swego miecza i natychmiast wstał by pomóc Ristaelowi. Lecz ten bez jego pomocy dawał sobie radę. Kiedy czarnoksiężnik przygotowywał drugi atak, Ristael odciął mieczem jego dłoń, która upadła bezwładnie na marmurową posadzkę. Lenkis wrzeszczał z bólu. Agnus i Ristael spuścili swe miecze, lecz Lenkis się nie poddał i rzekł:


- Jeśli zginę, to razem z wami, - Po czym wypowiedział formułę w niezrozumiałym dla nich języku.

Po chwili ciszy podłoga zaczęła drgać a kolumny niebezpiecznie przechylać. Jedna z kolumn pękła i upadła niszcząc marmurową podłogę. Agnus pobladł na twarzy i zebrał się do ucieczki, kiedy Ristael dobił mieczem Lenkisa.


- Uciekaj! - Krzyknął Agnus.


Obaj wbiegli na schody i szybkimi krokami zbiegli na dół. Gruz sypał się bez przerwy uderzając o schody. Kiedy dotarli do połowy, usłyszeli trzask, to górna część wieży zaczęła się walić.


- Szybciej, szybciej! - Krzyczał Agnus.


Biegli nie szczędząc sił, aż udało im się dostać na sam dół. Wybiegli na daleką równinę, by znajdować się w bezpiecznej odległości i upadli na ziemię z wyczerpania. Ristael podparł się mieczem i spojrzał na walącą się wieżę. Kiedy już była zniszczona doszczętnie, Agnus zawołał:


- Choć musimy sprawdzić czy zginął.

- To chyba oczywiste, że zginął.

- Widać, że nie stykałeś się z tak potężną i groźną magią, jaką dysponuje Lenkis.

- Sądzisz, że przeżył?

- Chyba nie, ale lepiej sprawdzić.

- A więc chodźmy.


Agnus wstał i obaj ruszyli w kierunku pozostałości po wieży. Dokoła unosił się jeszcze pył, który zmniejszał widoczność i utrudniał odnalezienie ciała Lenkisa.


- Trudno będzie go znaleźć w tym gruzie - Powiedział z trudnością Ristael, gdyż pył dostawał mu się do jego gardła.


Nagle Ristael usłyszał coś za sobą, obrócił się ostrożnie i z niedowierzaniem patrzył przed siebie. To, co tam zobaczył nie było niczym normalnym. To, co tam ujrzał musiało być skutkiem zaklęcia. Na wprost niego stał Lenkis cały zmasakrowany, a na jego pociętej twarzy widniał uśmiech szaleńca. Lenkis odezwał się świszczącym głosem:


- Zginiesz!!!


Ristael nadal stał w bezruchu wpatrując się w Lenkisa. Lenkis zrobił chwiejny krok w stronę Ristaela, i już miał zaatakować, kiedy to Agnus wbił swój miecz w pierś czarnoksiężnika. Lenkis tylko się uśmiechnął i powalił Agnusa potężnym ciosem.


- Ristaelu... - krzyczał leżąc pośród kawałków gruzu - Ristaelu, atakuj.

- Nic nie możecie mi zrobić! - wysyczał Lenkis.

- Mylisz się, ten młodzieniec jest w posiadaniu broni, wobec której jesteś bezbronny!


Ristael uniósł ostrze, a wtedy zakrwawione powieki czarnoksiężnika rozwarły się w niedowierzaniu.

- To nie możliwe, to ty jesteś synem Hifrana!

- O czym ty mówisz?!

- Nie słuchaj go, on chce cię zwieść, atakuj do cholery!




Ristael wbił miecz między zebra Lenkisa, który upadł i w jęku próbował wyjąć ostrze, lecz było już za późno. Miecz zabłysnął milionami świateł i oślepił na chwilę Ristaela oraz Agnusa. Ristael posunął się do tyłu zasłaniając oczy, a kiedy je otworzył, na ziemi leżał już tylko szkielet z mieczem między żebrami. Agnus zdezorientowany spojrzał na szkielet i powiedział:


- Udało się...
- Tak udało się - odrzekł Ristael
- Lecz zastanawiam się jak to możliwe by ciosy zadane mym mieczem nie robiły na nim wrażenia - ciągnął Agnus.
- Mnie bardziej zastanawia to, co powiedział przed śmiercią.
- Nie zaprzątaj sobie tym głowy, na pewno chciał odwrócić twoją uwagę, - Lecz to nie przekonywało Ristaela, który przez całą drogę myślał o słowach Lenkisa.


Ciąg dalszy nastąpi...

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...