Serbian
Nie, Serbian nie szukał natchnienia, nie był żadnym wierszokletą. Co gorsza, trudno by nazwać go patriotą, wygnańcem też. Nie utracił zarazem żadnej miłości. W zasadzie jego egzystencja ograniczała się do szukania jedzenia.
Tak więc rozglądał się tu i tam, bez przerwy penetrując kolejne obszary. Biedak, można by tak o nim powiedzieć. Znalazł się na środku stepu, bez państwa, bez rodziny. W dodatku jako nieśmiertelnik nie mógł odejść z tego wstrętnego świata. Biedak, bez dwóch zdań. Serbian nigdy nic nie jadł. W zasadzie chciałoby się powiedzieć, że nie był podobny do ludzi. Szczerze mówiąc, wyglądał na potwora. A mówiąc jeszcze szczerzej, był okropnym nieśmiertelnym potworem, wiecznie szukającym pokarmu.
Był istotą… nie obrażajmy istot… Był potworem, który kochał świat nienawidząc go. Trochę jak skrajne ugrupowania polityczne… Lecz Serbian nigdy nie słyszał o czymś podobnym. Nigdy nie należał do żadnej partii. A szkoda, mógłby się stać bogatszy wewnętrznie… zewnętrznie zresztą też. Jako potwór, omijał więc burzany i na tym powinno się to skończyć.
Lecz pewnego dnia…
Wśród łąk porosłych kwiatkami, biegła sobie kobieta, na oko piękna, zgrabna i młoda. Serbian ujrzał ją od razu. Rozpędził się, odbił od ziemi, poleciał w jej stronę.
– Czego szukasz, młoda damo? – zapytał, a że był on straszliwym potworem, kobieta wystraszyła się, usiadła na ziemi, otulając ramionami podgięte kolana. Spojrzała przed siebie, ale oczywiście nie zobaczyła nikogo.
Serbian nie był nikim, toteż nie dało się go zauważyć.
– O wielki wietrze! – krzyknęła zrozpaczona kobieta. – Przyszłam szukać w tobie pomocy.
– Jak masz na imię? – zapytał nieśmiertelny potwór.
– Divona… Jam jest protoplasta czarodziei, największa w świecie znawczyni magii, wybranka niebios.
– Co chcesz żebym uczynił? Wiesz, że ciężko mnie przekonać?
Serbian zaczął się już niecierpliwić, dość często miał do czynienia z czymś podobnym. W owych czasach, świat niezbyt był jeszcze zdecydowany. Niepewnym pozostawało, kto obejmie go w posiadanie. Co drugi zwierzak i roślina nazywały siebie wybrańcami niebios. Wiele stworzeń rywalizowało ze sobą. Świat potrzebował Boga. A któż nie chciałby nim zostać? Serbian? On nie był głupi. Wiadomym, że nie ma szans. Nieśmiertelny, Bogiem? Toż to jakieś wolne żarty… Niby jak dostałby się do boskiej, pozaświatowej sfery? Trzeba przecież zginąć, żeby tam wejść. Bogów zaś panoszących się po świecie już dziś nie brakowało. Wszyscy jednak przybierali szaleńcze poglądy, nie lepiej zachowywali się zresztą.
Divona uklękła, wyciągnęła nóż, nastawiła bladą rękę i zdecydowanym ruchem podcięła sobie żyły. Oczy szybko zeszkliły się łzami. Nie krzyczała jednak.
Serbian tym razem zdumiał się, lecz zachował odpowiednie pozory potwora mądrego i potężnego. Krążył wokół wykrwawiającej się dziewczyny w milczeniu. Czekał, aż sama coś powie.
– Zanim umrę, o wielki! – rzekła w końcu, bardzo głośno. – Wysłuchaj mnie i przyrzeknij, że spełnisz mą prośbę.
– Przecież zdołasz się uratować magią… – spróbował potwór.
– Magii jeszcze nie ma, o wielki. Ja miałam ją stworzyć. Teraz jednak umrę i nie zdążę. Za daleko też do cywilizacji. Sam zresztą wszystko wiesz. Przyrzeknij, że spełnisz mą prośbę.
– Dlaczego miałbym ci pomóc? – zapytał Serbian. – Zwykłem szukać jedzenia, a nie pomagać ludziom.
Dziewczyna nieco zawiedziona, resztkami woli trzymała się przy życiu. Krew impulsywnie spływała po jej ręce, skapywała na ziemię i na wzorzystą sukienkę. Żałosny to był widok. Smutno patrzeć, jak piękna istota odchodzi w nicość.
– Jesteś wiatrem tego świata! – krzyknęła, walcząc z zaciskającymi się zębami i bólem świdrującym umysł. – Możesz pokazać wszystkim istotom, że to ja cię opanowałam. Możesz stworzyć w nich wiarę. Wiarę w magię, we mnie. O wielki! Wysłuchaj mych próśb! Zawierzyłam i oddałam tobie własne życie! Tu i teraz, wykrwawiam się dla ciebie! Nie znasz większego poświęcenia! Nie znasz większego ryzyka! Nie masz nic do stracenia. Niech dowiedzą się istoty, że to ja zmusiłam cię do współpracy! Niech uwierzą w moją siłę i magię.
Serbian zamyślił się. Z racji swej nieśmiertelności, żył już bardzo długo i był bardzo mądry. Myślał zatem chyżo. Uśmiechnął się. Był wiatrem, zatem Divona usłyszała tylko świst, zobaczyła zaś, jak trawy wokół kłonią się od jego mocy.
– Po co mają wierzyć w twoją siłę i magię? – wybrał w końcu najważniejsze pytanie.
– Bowiem wiara jest tą magią, wiara tworzy. Tak jak intensywna myśl. Nie wszystkie jednak istoty myślą efektywnie. Zaprawdę tylko wiara uczyni ze mnie Boga – krew przelewała się coraz gwałtowniej, dziewczyna traciła obraz przed oczami.
– Tak więc ogłosiłaś wszystkim, że nakłonisz mnie? Cały świat wie o tym, że próbujesz mnie nakłonić?
– Nie, Serbian, wietrze wszechświata! Nie nakłonić, a rozkazać!
– Nagadałaś im… – gdyby tylko potwór miał głowę, pokręciłby nią ze zdumienia. – A oni uwierzyli? I czekają na efekt? Na moją odpowiedź? Jeśli zawieję gwałtownie, staniesz się Boginią? Jeśli nie, odejdziesz w niepamięć?
– Czcili mnie będą, jeśli wiatrem zawładnę! A ja uczynię z ciebie Boga tutaj w świecie! Uważaj jednak – zamknęła oczy, oddychała bardzo ciężko. – Niejedna już istota odwiedza w tej chwili innych nieśmiertelnych, inne żywioły. Zazdrościł będziesz im tej czci, jeśli nie spełnisz mej prośby. Ogień, woda i ziemia, Bogami zostaną, ty zaś, czekał będziesz w milczeniu? Na wskroś im działaj… Pomóż mi, a ja pomogę tobie, Spełnię, że przestaniesz głodować. Będę przecież Boginią…
– Podoba mi się to – odrzekł Serbian i głośniej zaświszczał. – Podoba mi się świat. Nienawidzę go, ale jest piękny. Nie potrzebuję twej oferty Divono, chociaż miło mi, że próbowałaś. Jeszcze nikt dobrowolnie nie zabił się dla mnie. Przyjmuję ten dar, lecz niczego nie przyrzeknę, w niczym ci nie pomogę. Żywioły niechaj staną się Bogami. Ja i tak mam władzę nad wszystkimi. Tak na skale korozję czynię, kiedy ta drży, tak falę morską potrafię stłumić, jak i ogień sprowadzam w miejsce takie, że gaśnie. Jam jest najwyższy pośród nieśmiertelnych. Jam jest wiatr wiekuisty!
Mina kobiety wskazywała na to, że była ona co najmniej zawiedzona. Niestety nie miała już sił, by powiedzieć, Serbianowi, jak bardzo się myli. Sam zaś potwór mimo swej mądrości, pierwszy raz popełnił błąd. Wkrótce po śmierci Divony, inni czarodzieje-bogowie zasiedli w zaświatach. Dzięki wierze istot, powstała magia. Zapanowała ona w świecie. Ludzie, prawdziwi czarodzieje, mimo, że wiarą tworzyli i niszczyli, magią poczęli to teraz robić. Serbiana nie zadowalały takie czyny. Próbował się sprzeciwić. Tłumił inne żywioły. Naonczas magią odebrano mu wolę. Żywioły stały się chaotyczne i swawolne. Doskwierają bez przeszkód odtąd wszelakim istotom w świecie. Bowiem Bogowie dali im to czego ciągle szukali. Dali im pokarm. Żywioły żywią się odtąd śmiercią.