Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Spotkanie po latach

bulkas ·

Deski starego drewnianego mostu skrzypnęły z trudem utrzymując ciężar dwóch postaci. Obaj mężczyźni uzbrojeni w długie i magiczne miecze biegli ile tchu na drugą stronę rzeki. Jeden z nich nagle odwrócił się i spostrzegł wyłaniający się z ciemności pościg. Cztery złowrogie cienie były tuż za nimi.
- Szybciej! – krzyknął paladyn do swego towarzysza i przyśpieszył biegu.
- Już nie mogę! Cholerna noga! – usłyszał w odpowiedzi i zatrzymał się. Po chwili dokuśtykał do niego drugi wojownik trzymając się za nogę. Ciemność nocy rozjaśnił blask dwóch wzniesionych i gotowych do ataku mieczy. Towarzysze czekali na swoich prześladowców wpatrując się w szumiące na wietrze deski wiszącego mostu. Po chwili w zasięgu ich wzroku pojawili się nieumarli. Ich spojrzenie pozbawione wszelkich uczuć wyrażało tylko rządzę zemsty.
- Sprawiedliwość cię dopadła Vonrunie – syknął jeden z cieni i zaatakował. W ślad za swoim dowódcą poszły inne postacie. Głuchą ciszę nocy raz za razem przerywały jęki i szczęk żelaza.
- Giń człowieku. To za Yalbzisa. – wciąż powtarzała zimnym głosem nieumarła postać. Zła strona zaczęła przejmować inicjatywę, lecz paladyn wraz z towarzyszem nie poddawali się. Wciąż walczyli odważnie. Nagle Leutas krzyknął wniebogłosy, kiedy zęby jednego z napastników zacisnęły się na jego nodze. Zaraz potem dopadło go jeszcze dwóch nieumarłych.
- Pomocy! Vonrun ratuj! – rozpaczliwie krzyczał wojownik próbując się bronić Jednak te wołania pozostały bez odpowiedzi. Nigdzie nie było jego przyjaciela.
- Nie zostawiaj mnie! – to było ostatnie zawołanie jakie usłyszał Vonrun znajdując się już daleko w lesie.
Płomień w kominku już dogasał. Sędziwa postać usadowiona w starym fotelu naprzeciwko ognia gwałtownie się obudziła.
- Wybacz mi… - szepnął do siebie starzec ocierając pot z czoła.
- Co to za dziwak? – zapytał szynkarza pewien gość wciąż ze zdziwieniem wpatrując się w postać na fotelu.
- E, nie znam go za dobrze. Podobno był kiedyś paladynem i to nawet całkiem niezłym. Powiadają, że potem postradał zmysły czy coś takiego. Z resztą lubię gościa. Jest jednym z niewielu, którzy sowicie płacą za moje pokoje. – z uśmiechem odpowiedział właściciel karczmy łagodnie przejeżdżając ścierką po brudnej szklance.
Za oknem słońce zaczęło układać się do snu.
- Przyjacielu… Przepraszam… - szeptał wciąż Vonrun do siebie.
- To ja przepraszam – szybko wtrącił młodzieniec niosący drewno do kominka po uprzednim potrąceniu starca – To była moja wina. Jeszcze raz przepraszam.
- Gdzie ty się pałętasz łazęgo?! Konie chcą pić! – zza fotela odezwała się żona szynkarza swoim grubym głosem.
- Już idę! – krzyknął chłopiec i z pośpiechem zabrał się do zbierania upuszczonego drewna. Po chwili starzec wolno zszedł z fotela i ruszył w kierunku swego pokoju- na pierwsze piętro. Kiedy dotarł na miejsce ze zdziwieniem spostrzegł, że okno jest otwarte. Szybko je zamknął i położył się do łóżka. Długo nie mógł zasnąć. Wciąż męczyły go wyrzuty. Już tyle lat. W końcu do umysłu Vonruna wkradła się sen. Nie został tam jednak długo. Tuż po północy starzec przebudził się. Skołatane myśli wciąż obiegały jego umysł raz po raz mieszając się z przeszłością. Po walce z samym sobą starze znowu zasnął i wkroczył w przeszłość…
W oczach młodej kobiety pojawiły się łzy. Wciąż nie mogła w to uwierzyć.
- Nie… Nie! To nieprawda. On żyję! Słyszysz? Żyje! – krzyczała wpatrując się w doświadczonego paladyna. Ten z żalem powtórzył swoje słowa. Kobieta coraz bardziej płakała
- Mieliśmy się niedługo pobrać…
Łzy upadły na podłogę.
Silny powiew z hukiem otworzył stare okno. Starzec wyrwał się ze snu i spojrzał w jego kierunku. Przeżarte kornikami okiennice chrobotały na wietrze. Przez otwór widać było ciemny las rozświetlony przez blask księżyca. Po pokoju snuło się zimne powietrze z zewnątrz.
- Witaj – szepnął wiatr – dawno się nie widzieliśmy…
Starzec aż oniemiał słysząc ten głos. Po chwili odpowiedział:
- Leutas?
Wiatr zawył głośno.
- Choć ze mną – szeptał – Choć za mną.
- Dokąd?
- Choć…
Starzec podniósł się z łóżka i wyszedł z karczmy.
-Dalej, dalej… Idź. – podmuch powietrza niosły słowa kierując Vonrunem. Po jakimś czasie sędziwe oczy starego paladyna ujrzały przed sobą przepaść. W dole płynęła rzeka. Wiatr nagle ustał i znów zapanowała cisza jak zawsze w nocy.
„Nie zostawiaj mnie!” – ostatnie słowa towarzysza znów zaczęły nękać starca. Nagle przypomniał sobie obietnicę : „Będę go strzec, chociażbym miał zginąć”.
- Vonrun – odezwał się zimny głos za człowiekiem. Ten obrócił się i spostrzegł trzy niewyraźne cienie schowane pod skałą.
- Witaj Vorun. Przyjacielu. – Jedna z postaci chwiejąc się podeszła do starca.
- Leutas? – nieśmiały i cichy głos przeszył powietrze.
- Widzę, że się trochę zestarzałeś. Wiesz, miałem ci to za złe, że mnie opuściłeś. Ale wybaczam ci. Dobrze się stało, bo poznałem prawdę. – uśmiech pojawił się na twarzy złowrogiej postaci – poznałem prawdę. Choć ze mną przyjacielu. Też ja poznasz Znowu będziemy razem. Jak za dawnych lat.
- Nie! Nigdy nie będę… - starzec nie zdążył dokończyć, kiedy dwa pozostałe cienie zakryły mu usta jednocześnie chwytając go za ręce. – Co za ironia losu przyjacielu. Kiedyś niszczyłeś nas a teraz będziesz naszym nowym członkiem. Witaj w wampirze rodzinie!
Cisze nocy rozdarł przeraźliwy jęk a później było już jak dawniej – dwaj przyjaciele znów byli razem. Na wieki…##edit_byatak 2005-11-19 18:39:11##ed_end##

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...