Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Szczęśliwe zakończenie?

kacnafein ·

Virg stał na środku dopiero, co zdobytej wioski. Zewsząd dochodziły go dźwięki obwieszczające zwycięstwo jego ludzi. Śpiewy jego pijanych towarzyszy, wrzaski męczonych i torturowanych starców i dzieci. Pełne obrzydzenia i zgrozy jęki dziewczyn zaciągniętych przez zwycięzców do stodół lub w krzaki. Z tonacji głosu Virg domyślał się, że poza dziewczynami jest tam zapewne paru młodych chłopców. Patrzył na przywleczone tu i rzucone psom na pożarcie ciała swoich wrogów. Widział jak jego ludzie szykują dopiero, co ubite, zdobyczne bydło i trzodę. Jak weselą się, bawią, piją... Mieli prawo, przecież zwyciężyli.

Ta garstka ludzi, którzy stanęli im na drodze nie była dla nich żadną przeszkodą. Szybko się z nimi rozprawili, a teraz ich zwłoki stały się pokarmem dla coraz liczniej ściągających tu wron i kruków. Ptaki zażarcie walczyły o każdy kęs tak z psami jak i między sobą. Mijały godziny spędzone na hucznej i mało przyjemnej dla miejscowej ludności zabawy. Gdzieś pomiędzy drzewami migotały czerwieniące się już ostatnie tego dnia promienie słońca. Zabawa powoli dobiegała końca. Spędzono wszystkich ocalałych mieszkańców wioski do jednej ze stodół i zamknięto ich tam. Zwycięzcy powoli kładli się spać. Trzeba odpocząć, by rano móc znów ucztować i bawić się.

Cały obóz spał na ziemi, w środku wsi. Wszędzie panowała cisza, czasem tylko ze stodoły słyszeć się dało cichy płacz i jęki. Jeden ze zwycięzców przekręcił się na bok niespokojnie. Otworzył oczy. Ujrzał jakąś sylwetkę idącą w jego stronę. Przetarł zaspane oczy, uniósł się nieco na łokciach.
- Mirn? To Ty? – zapytał zaspany – I po co Ci ten nóż? – Były to jego ostatnie słowa.

Ktoś inny wstał poczuwszy nagłe pragnienie wyzbycia ze swojego organizmu zbędnych substancji. Chwiejnym krokiem ruszył w stronę lasu, w nadziei na szybką ulgę. Gdy mijał ostatni budynek coś nad jego głową niemal niedosłyszalnie świsnęło a on sam upadł na ziemię. I został tam brocząc w kałuży własnego moczu i krwi.

Dwóch przyjaciół, którzy nie skosztowali jeszcze w przyjemności obcowania z miejscowymi dziewczynami postanowiło odwiedzić stodołę. Uzbrojeni w pochodnie i miecze doszli do wierzei. Zdjęli blokadę i weszli do środka. Z tylnej ściany budynku wyrwano od zewnątrz kilka desek, przez które wszyscy więźniowie uciekli. Wewnątrz nie było nikogo poza nimi... i kimś jeszcze. Obydwaj zostali wepchnięci w stertę siana. Chcieli krzyczeć, ale masywne ręce zaciskające im się na ich gardłach uniemożliwiły im wydanie choćby najdrobniejszego pisku. A już na pewno niczego, co zdołałoby obudzić ich pijanych kompanów. Dłonie, w których trzymali miecze chrupnęły boleśnie przygniecione ciężkimi obcasami. Pochodnie gasły gdzieś w korycie wypełnionym wodą.

Tej nocy jeszcze wiele podobnych wydarzeń miało miejsce. Jednak nikt niczego nie usłyszał ani nie zobaczył... Albo tego nie przeżył.

Virg, który tej nocy pił najmniej zerwał się zlany potem. „Bogowie, co za straszny sen” – pomyślał. I wtedy zdał sobie sprawę, że to nie był tylko sen. Wszędzie między jego ludźmi chodziły ciemne sylwetki. Kilka chwil zajęło mu zanim zdołał się opanować. Gdy ta sztuka mu się udała wrzasnął głośno i przeraźliwie. Ale było już za późno. Dziesiątki sztyletów, mieczy i toporów wbiło się w ciała byłych zwycięzców. Ci, na których zabrakło żelaza zerwali się szybko, ale to nie miało znaczenia. Byli jeszcze zaspani, do tego nie zdążyli jeszcze wytrzeźwieć. Większość z nich umarła zanim zdążyła odnaleźć pośród sterty swoich rzeczy jakąkolwiek broń. Pozostali, a była ich ledwie garstka, padli zniesieni przewagą liczebną przeciwnika. Kilku próbowało uciekać chwiejnym krokiem. Łucznicy się nie śpieszyli. Nie musieli. Mało który strzelec był litościwy i wypuścił pierzastą śmierć w szyję, głowę lub serce zbiega. Większość uciekinierów padła ugodzona strzałami w brzuchy. Czekała ich teraz noc umierania.

Jedna z ciemnych postaci podeszła do stojącego z tylu wysokiego, barczystego mężczyzny. Obydwaj spoglądali na pobojowisko i powoli wychodzące z lasów rodziny. Zwyciężyli, zostawili na pastwę losu swoją wieś po to tylko, by wrócić tu nocą i dokonać rzezi.
- Co teraz robimy Narn?
- A jak myślisz? Pójdziemy odwiedzić ich wioskę – odparła masywna postać.

Narn stał na środku dopiero, co zdobytej wioski. Zewsząd dochodziły go dźwięki obwieszczające zwycięstwo jego ludzi. Śpiewy jego pijanych towarzyszy, wrzaski męczonych i torturowanych starców i dzieci. Pełne obrzydzenia i zgrozy jęki dziewczyn zaciągniętych przez zwycięzców do stodół lub w krzaki. Z tonacji głosu Narn domyślał się, że poza dziewczynami jest tam zapewne paru młodych chłopców. Patrzył na przywleczone tu i rzucone psom na pożarcie ciała swoich wrogów. Widział jak jego ludzie szykują dopiero, co ubite, zdobyczne bydło i trzodę. Jak weselą się, bawią, piją... Mieli prawo, przecież zwyciężyli.

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...