Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

W poszukiwaniu utraconej chwały

dacepowolny ·

Zmęczeni trudami życia w Kalimdorze, wielokrotnie poniewierani przez panoszących się wokół przedstawicieli Przymierza, ork Szpon i tauren Walwuch obiecali śmiertelnym wrogom, że ich czas jeszcze nadejdzie i zemszczą się okrutnie na niewyrośniętych i ubogich umysłowo kreaturach. Honorowa przysięga, zapowiadająca krwawą samotną wyprawę po alianckie mięso, została przypieczętowana braterstwem krwi i opita wiaderkami spienionego napoju.
Idealny moment, na wyprawę w poszukiwaniu utraconej chwały, nadszedł wczorajszej nocy. Dodatkowego smaku, zwielokrotniającego emocje dodawały doniesienia przekazane przez nietoperze pocztowe, ostrzegające przed samotnym wyruszaniem na wyprawę. Jedynie jeszcze dwóch członków mitycznej gildii Mrocznych Szponów było nadal na nogach. Pamiętajmy, że piątkowe noce to chwile, kiedy każdy Mroczny Szpon po męczącym tygodniu szlachtowania aliantów, odpoczywa snem zasłużonego po wypiciu adekwatnej miarki ulubionego napoju wzmacniającego. Na pomoc nie mogli liczyć.
Utwierdzeni w przekonaniu, że to idealna szansa na odzyskanie honoru 35 poziomowy zwinny rouge i całkiem przystojny, również 35 poziomowy warrior wyruszyli na Astranaar*.
Jak zwykle przytomnie postanowili rozpocząć od rozgrzewającej potężne mięśnie wycieczki do Stranglethorn Vale. Waleczny Walwuch zaproponował pieszą przebieżkę z Booty Bay do Grom’Gol, w celu wypróbowania broni przed bitwą. Tchórzliwi konni mijali ich w pośpiechu, udając, że nie mają wobec nich wrogich zamiarów. Podróż przebiegła szybko i w pełnej nudzie. Po krótkim odpoczynku na naoliwienie przykurzonych sprzączek i zbroi, ruszyli na północ, aby spenetrować nieznany region i szybko przekonali się jak bezczelni i zdradzieccy są odwieczni wrogowie.
Atak 37 poziomowego priesta i 33 poziomowego warlocka był błyskawiczny i dobrze przygotowany. Pozostając tchórzliwie w ukryciu przy drodze, użyli swoich czarodziejskich mocy i pogłębili nienawiść naszych bohaterów do okrutnego wroga. Bezgraniczna odwaga i zmysł taktyczny Szpona i Walwucha, a także pragnienie zemsty zostały jednak nagrodzone. Powróciwszy w swych astralnych postaciach postanowili cierpliwie czekać i obserwować mających ochotę na gankowanie**, alianckich nieudaczników. Jak wielkie zdziwienie ich było, kiedy prawda o głupocie przeciwnika wyszła, po chwili na jaw. Te ścierwa nie mogąc się po kilkunastu sekundach doczekać na łatwy łup, pewni swojej nietykalności w obliczu licznych grup ich sprzymierzeńców przemierzających w tym czasie ową drogę, obrócili się przeciwko sobie. Zwierzęce instynkty stały się zgubą alianckich kreatur. Zaatakowany, przez osłabionych rezurekcją przedstawicieli hordy, warlock nie miał szans. Z priestem urządzili trwającą kilka sekund dłużej zabawę w „pchnij go do mnie, ja go w łeb i odsyłam do ciebie”. Posmakowawszy zwycięstwa udali się w obranym wcześniej kierunku.
Spokojna podróż w chwale nie trwała jednak długo. Tym razem za okolicznym mostem kolejna grupa gankerów przeszukiwała ciała uczciwych obywateli Hordy. Widok ten wzburzył krew naszych bohaterów i zaślepił ich zdolność do litościwego mordu. Berserkerski atak na grupę trzech aliantów zakończył się kolejnym bolesnym odesłaniem do lepszego wymiaru. Atak ten spowodował jednak popłoch wśród przeciwników, ich przywódca, 41 poziomowy mag, wezwał posiłki obawiając się bezwzględnej zemsty, która i tak nastąpić musiała. Bitwa ta miała szalony przebieg. Zaobserwowano co najmniej dwóch szlachetnych mieszkańców Orgrimmaru***, którzy nie tak dobrze zorganizowani jak Szpon i Walwuch, w pojedynkę zbliżyli się do pamiętnego mostu. Ich ciała zostały zbeszczeszczone. To przechyliło czarę goryczy i jedyną godną zemstą za taki postępek była dekapitacja przywódcy alianckiej grupy. Czynu tego dokonał Szpon, kierowany wspaniale wyostrzonym zmysłem walki, odniósł wiele ran ale dzięki niemu głowa oprawcy została odesłana do rodzin zabitych, do Orgrimmaru. Chwalebną śmierć poniósł Walwuch, wytrawnie ale i z poświęceniem stosujący technikę twardych bloków, obracających w pył ataki wroga.
Ale to jeszcze nie był czas na złapanie oddechu i leczenie ran. Po rezurekcji wycofali się pod naporem przeważającego wroga, za pobliską rzekę chcąc ustanowić na niej granicę, a plaży postanowili bronić do śmierci. Co też nastąpiło chwilę później, gdy ponad 45 poziomowy krasnoludzki warrior zaatakował osłabionych wojów. Wykrwawiwszy go maksymalnie bohaterowie odnaleźli chwilę wytchnienia w lepszym wymiarze. Na plaży już czekało sześciu ścierwojadów, a najbardziej do gankowania zapalony był 38 poziomowy warlock. W miejscu gdzie oczekiwał na przyjemność powolnego wytoczenia krwi z bezbronnych, rośnie teraz piękna trawa zasłaniająca kupkę jego ogryzionych kości. Waleczny duet na wieki zostanie w jego pamięci.
Bystre umysły bohaterów nie pozwoliły im zapomnieć, że główną potrawą wieczoru miały być delikatne mięsa z Astranaaru. Tam też skierowali swoje kroki.
Niestety ich apetyt nie został zaspokojony. Jedynym śpieszącym z Astrannar do swego domostwa aliantem, był pomykający na koniu uciekinier. Ofiarą śmiertelnej sprawności chłopaków padł 40 poziomowy strażnik, który jako jedyny zauważył Szpona, ostrożnie przenikającego do śmierdzących ruin miasta.
Ostatni etap to wizyta w Dustwallow Marsh i przygoda z kolejnym, dowodzącym braku odwagi i umiejętności walki, przedstawicielem ścierwojadów, 43 poziomowym magiem. Czujni Szpon i Walwuch widzieli go, jak przemykał ich śladem na swym tłustym koniu. Ale nie reagowali wiedząc, że honor nie powinien pozwolić mu na zaatakowanie o osiem poziomów młodszych. Oczywiście oczekiwanie honoru po takim tchórzu było błędem. Zaatakował potężnym czarem, w chwili kiedy wojowie byli związani walką z trzema dobrze uzbrojonymi strażnikami wieży i dosłownie zmiótł szczątki bohaterów. Szpon za namową Walwucha pozostał w ukryciu po rezurekcji, postanowili rozwłóczyć wnętrzności zasrańca na wiele mil.
Mag, imieniem Shakurac, nie trafi na czarną gildyjną listę. Nasi bohaterowie sami wyznaczyli mu sprawiedliwość, kiedy zniecierpliwiony oczekiwaniem na nich wśród strażników wieży, opuścił ją cichcem. To był śmiertelny błąd, a pijani ze szczęścia Szpon i Walwuch rozwiesili jego skórę na okolicznych drzewach i spokojnie udali się do warowni Hordy na zasłużony odpoczynek.
Ostatnią ich myślą, przed zaśnięciem w objęciach pięknych kobiet, była radość z odzyskania chwały i obietnica kolejnych wspólnych wypraw.



* Astraanar – główne misto aliantów w krainie Stranglethorn Vale
** gankowanie – oczekiwanie przy zwłokach pokonanego, po jego rezurekcji, kiedy jest osłabiony, ponownie uśmierca się go, powtarzane wielokrotnie
*** Orgrimmar – stolica orków, jedna z trzech stolic Hordy

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...