Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Wspomnienia

sonara ·

To są zapiski z księgi którą znalazłam w opuszczonym domu, który prawdopodobnie został spalony, ale nie wykluczam jakiejś bitwy, ponieważ na zasmolonych ścianach widnieją czerwone plamy zeschłej krwi... księgę otwarłam na ostatnich wspomnieniach właściciela domu. Brzmią one tak:
\"5 sierpień 19... roku
Popołudnie zapowiada się ciekawie. Słońce nie przygrzewa już tak jak w lipcu. Widać że zbliża się jesień. Ojciec ma dziś wrócić. Zajmował się zabijaniem wilkołaków daleko stąd. Moje dwie młodsze siostry piszczą jak opętane przy przymierzaniu sukien, matka piecze najlepsze ciasta jakie zna. Ja mam później porąbać drzewo na opał.
Porąbałem drewno. Zbliża się wieczór ojciec powinien za niedługo przybyć. Napięcie staje się nieznośne. Matka nie odrywa oczu od okna. Siostry chodzą tam i z powrotem, tylko ja umiem zachować jako taki spokój. Chociaż i tak cały drżę z napięcia. W lesie zawył wilk.
Zbliża się późna noc, a ojca jak nie ma tak nie ma. Matka stoi przed domem i wbija oczy w ciemność lasy który otacza nasz dom. Siostry panikują że ojcowi coś się stało. Ja staram się zachować zimną krew. W lesie znów zawył wilk tym razem zawtórował mu wrzask człowieka. Matka popadła w histerie jak i siostry. Nazwała mnie nieczułym stworzeniem. Do drzwi ktoś zapukał. Matka je otwarła uradowana. Jednak jej wesoły ton zmienił się kiedy ujrzała w nich przyjaciela ojca. Siostry siedzą w moim pokoju. Ale i tak słyszeliśmy mrożący krew w żyłach wrzask matki...\"
Reszta strony była czymś zalana. Odwróciłam kartkę i następne opisy zmroziły moją krew...
Następna kartka zeszytu była skropiona łzami. Z trudem odczytywałam niektóre, zamazane wyrazy. Ostatnie wspomnienia tego chłopca nie były już takie wesołe.

\"6 sierpień 19... roku
Ojciec nie żyje. Kiedy wracał z przyjacielem, napadł na nich wilkołak. Jemu udało się uciec. Matka jest w żałobie, ja i siostry z resztą też. Wszystkie we trójkę płaczą. Ja nie mogę sobie na to pozwolić. Ktoś musi zająć się rannym przyjacielem ojca i utrzymać zdrowy rozsądek... chociaż gdy jestem sam, w pokoju, łzy same wypływają spod powiek.
Matka mnie zbiła. Powiedziała że jestem skostniały, bez uczuć. Potwór, który ma zmarłego ojca w głębokim poważaniu. Rozumiem ją... nie chce się pogodzić ze stratą męża. Za oknem znów zawył wilk. Czy wilki w tutejszym lesie przewidują jakieś niebezpieczeństwo? a może to nie był wilk, tylko wilkołak, co czeka na swoją kolejną ofiarę. Nie wiem dlaczego, ale ciekawi mnie kto nią będzie... czy naprawdę jestem aż tak nieczuły?
Matka najwidoczniej zaprzyjaźniła się z Nicolasem - przyjacielem ojca. Obydwoje nie mogą pogodzić się z jego stratą. Tak jak Nivia i Elona. I ja - Tenn też. Za niedługo będę mieć 13 lat. Pechowa liczba. Nie cieszę się na te urodziny. Pierwszy raz w życiu.
Wszyscy zżyliśmy się z Nicolasem. Na razie jest naszą podporą. Mimo iż to mężczyzna którego znamy zaledwie od jednego dnia. Zbliża się noc. Nicolas wyszedł się przejść.
Nicolas nie wrócił, a dochodzi północ. Nowa żałoba?\"
Zerknęłam na sąsiednią stronę. Biedne dzieci. Współczuję im z całego serca. Tyle bólu w tak młodym wieku. Sama uroniłam parę łez nad tym zeszytem.
Nowa strona, nowe wspomnienia, nowe smutki, nowe cierpienia...
\"7 sierpień 19... roku
Nicolas wrócił wcześnie rano. Był zaniepokojony. Mamrotał coś o jakiś rozbójnikach co podróżują tymi lasami. Nikt się tym specjalnie nie przejął - w końcu miał uraz głowy. Matka pogrąża się jeszcze bardziej. Zaniedbuje domostwo, przestała nam gotować, siedzi wpatrując się w okno, i przysłuchuje się żałosnej pieśni wiatru, myśląc, że za chwilę ulży ojca. Teraz wszystko stoi na mojej głowie...
Ugotowałem jako taki obiad, sprzątnąłem dom, porąbałem drewno, zająłem się zmianą opatrunków Nicolasa, doprowadziłem do porządku siostry. Matka ledwo co skubnęła jedzenia, i to za usilnym staraniem moim i Nicolasa.
Wieczorem matka wyszła, twierdząc że chce się przejść, oczywiście wcześniej zawył wilk. I znów dochodzi północ. Usłyszałem wrzask kobiety. I wycie wilka. Boże... to tylko zły sen... \"
Ze ściśniętym sercem czytałam dalej. Nie było lepiej... Było coraz gorzej... Sama dławiłam się płaczem... Dlaczego życie jest takie okrutne?
Ciekawe, ile jeszcze cierpień musi znieść ten chłopak wraz z siostrami w ciągu swojego krótkiego życia. Pismo było coraz to mniej wyraźne.
\"8 sierpień 19... roku
Nicolas wyszedł wcześnie rano i potwierdził zgon matki. Znalazł jej... szczątki... Jak to trudno przechodzi mi przez myśl... Nicolas sam jest załamany. Nie możemy szukać w nim pociechy i podpory. Siostry przychodzą do mnie. Bo jestem najmniej załamany. Po prostu nie czuje już nic.
Po obiedzie Nicolas znów wyszedł. Ja usłyszałem złowieszczy skowyt wilka. Dreszcz przebiegł mi po plecach. Poszedłem porąbać drewno, zrobić pranie, doprowadzić do ładu siostry.... To wszystko jest trudniejsze niż myślałem. Czasami żałuję, że w pobliżu nie ma sąsiadów. Nasz dom jest na skraju lasu, pół godziny do miasteczka. Jeżeli coś stanie się Nicolasowi, to wszystko straci swój sens. Teraz wiem że tylko on podtrzymuje nas na duchu, nie pozwala się załamać...
Nicolas wrócił wczesnym wieczorem. Powiedział, dość zdenerwowany, że jedna z band rozbójników grasuje w naszym lesie. Zakazał nam wychodzić. Powiedział, że teraz, to on będzie zajmować się pracami na zewnątrz budynku, np. rąbaniem drewna, itp. Dlaczego wilk wył dzisiaj? Przecież nikt nie zginął... chociaż, skoro jego skowyt przewiduje nieszczęście... no tak, szczęściem nie można raczej nazwać tego, iż rozbójnicy grasują w tej okolicy... każdy z nas - ja, moje dwie małe siostry i Nicolas - boimy się co będzie jutro...\"
Bałam się zajrzeć na sąsiednią stronę. Z trwogą czytałam ostatnie wspomnienia. Bałam się odwrócić kartkę. Dłoń odmówiła mi posłuszeństwa...
Ciarki przeszły mi wzdłuż kręgosłupa, rozdzierający krzyk, który wyrwał mi się z gardła, odbił się echem po domu. Pamiętnik wylądował na ziemi z głuchym pacnięciem. Po dłuższej chwili z sercem, które waliło jak przed zawałem, podniosłam zeszyt i otworzyłam go z powrotem.
\"9 sierpień 19... roku
Wilk od rana nieznośnie wyje. Nad ranem, kiedy był pół mrok, widziałem w oddali światło, które prawdopodobnie pochodziło z ogniska. Powiedziałem o tym Nicolasowi. Surowo zakazał wychodzenia, nawet on nie wyszedł narąbać drewna. Siostry są przerażone w największym tego słowa znaczeniu. Płaczą na każdym kroku. Wyglądają jak dwie smutne rusałki, o których opowiadał nam kiedyś ojciec... nawet przywiózł nam obrazek, który do dziś wisi w pokoiku sióstr.
Po południu wszyscy usłyszeliśmy wesołe krzyki dochodzące gdzieś z głębi lasu. Jesteśmy sparaliżowani strachem. Ja nie boję się o siebie, tylko o Nicolasa i dwie małe siostry. \"
Od tego momentu pismo stało się mało wyraźne. Było pisane szybko i, jak myślę, w spartańskich warunkach.
\"Jestem schowany pod łóżkiem, siostry są w swoim pokoju, siedzą w szafie. Rabusie na nas napadli. Na razie słyszę jak Nicolas próbuje walczyć z tą bandą szubrawców. Jednak po chwili słychać jego wrzask...\"
Litery zostały zamazane przez łzy... Spróbowałam czytać to, co się dało.
\"... Weszli na górę i penetrują pokój rodziców. To ukrywanie jest bez sensu. Mój pokój jest drugi. podejmę choć małą walkę. Ale...\"
Znów zamazany akapit...
\"wtargnęli parszywe psy do ich pokoju i... teraz go penetrują... nic już nie zrobię... nie mam szans... siedzę przy biurku, jak zawsze i spisuję te bolesne zdarzenia... Kto wie... może ktoś kiedyś tu przyjdzie i je odczyta. Choć w to wątpię... Wyszli z pokoiku sióstr i rozmawiają na korytarzu. Jeżeli ktoś to czyta - jeśli obrazek z rusałkami ocalał - niech go weźmie, proszę... naprawdę jest cenny i jedyny... nie chce aby poszedł w ich ręce. Weszli do mojego poko... \"
Zamknęłam cicho pamiętnik i odłożyłam na miejsce. Reszta była zalana krwią. Milczałam przez chwile, po czym wzięłam plecak i ostrożnie wyszłam z pokoju. Przeszłam do mniejszego pokoiku. kiedyś to musiało być przytulne miejsce. Tak jak reszta pomieszczeń, był wypalony, nie spalony. Podniosłam z podłogi mały obrazek dwóch rudych rusałek. Były prześliczne i wesołe, lecz w całej swej wesołości krył się wyraz smutku. Przygarnęłam obrazek do serca i spojrzałam na szafę, ze łzami spływającymi po policzkach. Nie chciałam wiedzieć co to za ciemnoczerwona substancja na podłodze. Powoli i cicho zeszłam na dół, tak aby nie zakłócić spokoju, tych, którzy tu kiedyś mieszkali. W holu potknęłam się o coś i upuściłam obrazek. Za sobą usłyszałam radosne śmiechy i czyjąś wypowiedź.
- Pilnuj go. W nim są nasze najcenniejsze wspomnienia. - usłyszałam. Szybko podniosłam obrazek i odwróciłam się przerażona. Zobaczyłam trójkę roześmianych dzieci, ładną kobietę i mężczyznę, który ją obejmował. Obok nich stał jeszcze inny mężczyzna. Wszyscy pomachali mi na pożegnanie ze śmiechem. Odwzajemniam uśmiech i pomachałam. Szybko otarłam łzy i zmierzyłam ku wyjściu. Gdy odwróciłam się ostatni raz, nikogo nie wiedziałam, ani nie słyszałam. Czy to było złudzenie? Przebiegłam przez las drogą, którą przyszłam, przyciskając z całych sił do siebie obrazek.
Od tych zdarzeń minęło 5 lat. Teraz siedzę w fotelu, trzymając na kolanach własną córkę i czekam aż mój mąż wróci do domu z pracy na dziedzińcu. Wpatruję się w dwie rusałki, które wiszą na ścianie. Zamyśliłam się. Rusałki naprawdę sprawiały wrażenie zaczarowanych. Wyglądały tak, jakby na prawdę widziały i znały całą historię tamtego domu i jego mieszkańców. Dom ten zburzono parę miesięcy po tym, jak go odwiedziłam. Czy duchy wiedziały że tak się stanie? Czy dlatego poprosili mnie abym opiekowała się najładniejszą rzeczą, która ocalała? Dlaczego nie miałam zabrać pamiętnika? Może było tam coś, o czym nikt nie powinien wiedzieć? Hm.. W sumie to mądre - po co każdy ma znać tragiczne losy tej rodziny? Ale... przecież dom był widziany parę razy, lecz nikt do niego nie wchodził. Nikt go nie zburzył. Czy naprawdę jakaś moc czekała na mnie aż wezmę ten obrazek? Chyba tak. Wczoraj w nocy śniła mi się cała tamta rodzina.
- Dziękuję - słyszałam ich wdzięczne głosy. Proszę... proszę bardzo... Uśmiechnęłam się mimo woli. Z zadumania obudziła mnie dwuletnia Mikka, domagająca się obiadu. Z uśmiechem na twarzy poszłam zagotować mleko.##edit_byatak 2005-11-20 10:47:55##ed_end####edit_byatak 2005-11-20 10:49:23##ed_end##

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...