Gildia Miłośników Fantastyki

Opowiadania Opowiadania

Marzyć

yod ·

Szli powoli, bez pośpiechu, bez prowiantu, bez celu. Cieszyli się własnym towarzystwem, śpiewem ptaków, słońcem; cieszyli się życiem. Gdzieś w dole, w dolinie płynął wąski strumyk. Zanurzyli w nim zmęczony stopy; twarze zanurzyli w słońcu a myśli...
- Nad czym tak myślisz? – spytał Vaslav wpatrzony w puch płynący po sklepieniu.
- O niczym. – odparła Elena- Marzę... Tak po cichu.
- No to może ja też spróbuje?
- Próbuj – spojrzała na niego ukradkiem. Zamknął oczy.
- Nie mogę nic wymarzyć. – stwierdził po chwili milczenia. – Może dlatego że wszystko czego chciałem już się spełniło.
- Zazdroszczę ci... Też bym tak chciała.
- Powiedz mi o czym marzysz, być może będę mógł coś zaradzić.
- No nie wiem. Nigdy nikomu swych marzeń nie zdradzałam.
- Jednak zdradziłaś mi już jedno.
- Tak? Które?
- Marzysz o tym by móc przestać marzyć.
- Hm... Ciekawe. Ja bym to ujęła inaczej. Marzę żeby moje marzenia zostały spełnione, czyli po
prostu marzę. – oboje wybuchli śmiechem
- Coś w tym jest. – powiedział Vaslav, gdy oboje już się uspokoili - Takie błahe a jednak trzeba się
zastanowić. – spojrzał na nią – Na pewno nie chcesz zdradzić mi swych marzeń?
- Sama nie wiem. Zastanowię się. Tym czasem pomarzmy trochę.
- Dobrze. Marzenie to dobra rzecz. Aż dziw bierze że nie jest to jeszcze opodatkowane.
- Nie płaci się za marzenie, lecz za marzeń spełnienie – nieznajomy głos kazał im się odwrócić.
Ciemnym, dumnym koniu, objuczonym sporą ilością bagaży siedział bogato odziany Niziołek. Koń postąpił kilka kroków po miękkiej trawie i zatrzymał się przed nimi umożliwiając jeźdźcowi zejście z jego grzbietu. Jeździec uśmiechnął się dość nienaturalnie choć całkiem sympatycznie.
- Z przyjemnością spełnię wasze marzenia. Może macie tak od zaraz jakieś życzenia?
Spojrzeli po sobie i z uśmiechem rzekli chórem:
- My panu podziękujemy.
- Nie chcecie mnie? Wasza strata. – obrócił się wciąż jednak głosem operując tak by dobrze go
słyszeli. – Na wszystkie przekleństwa tego świata. Gdzież ja się teraz podzieję? W okolicy sami złodzieje. Gdzież ja obóz sklecę? Gdzież ognisko skrzeszę? – głos człowieczka stawał się coraz bardziej zdesperowany – Któż na straży pozostanie kiedy czas przyjdzie na spanie?
- Jeżeli szukasz kompanii – rzekła Elena – to dobrze trafiłeś. Możesz podróżować z nami. – Nizołek spojrzał na nią marszcząc brwi - Znaczy się my z tobą. – poprawiła się Elena.
- Och! Dziękuję ci miła pani.- Niziołek uśmiechnął się szeroko – Witajcie... nowi podróży kompani.

***

Noc była blisko. Zatrzymali się na granicy małego lasku. Karzełek dotąd nie zdradzający swego imienia
wydobył z juków paczkę dziwnych patyczków po czym pocierając jednym o opakowanie skrzesał mały płomyk. Vaslav i Elena wzdrygnęli się na widok tej magii. Płomyk przeskoczył na stos chrustu przygotowanego wcześniej przez Vaslava i powoli przybierając na sile zaczął grzać najbliższe okolice. Koń stał po boku i majestatycznie przeżuwał trawę niezbyt gęsto rosnącą w tym miejscu.
- Powiada pani że lubi marzyć... – zagadnął karzeł gdy tylko Vaslav oddalił się po chrust - Może pani zechce swe myśli mi zdradzić. Możliwe że spełnię pani życzenia, o ile będą do spełnienia.
- Chcę porozmawiać z rodzicami. – syknęła jak najciszej mogła - Chcę ich poznać. Da się zrobić?
- Podaj mi godności i miasto a ja już się wszystkim zajmę.
- Tu będzie problem – zaczęła Elena – Ale... Zaraz! Gdzie rym?
- Myślisz że chce mi się cały czas rymować? – oburzył się Niziołek - To wbrew pozorom nie jest taki łatwe. No wiec to miasto to jakie? I imiona...
- Sęk w tym że nie znam ani miasta ani imion.
- Hm... Będzie problem szanowna pani. - Vaslav zbliżał się z pierwszą dostawą suchych gałęzi – Tak, rzeczywiście całkiem ładna noc. Trochę zimna, może chce pani... – Niziołek zamilkł szukając rymu - koc?
- Nie dziękuję. – odparła Elena. Vaslav znów zniknął gdzieś wśród drzew
- Jesteś Elfką. To ogranicza pole poszukiwań. Może jeszcze pochodzenie?
- Nie mam pojęcia skąd pochodzę. Ale wiem że z jakiejś Rodziny Królewskiej –
- Rodzina Królewska – oczy karzełka zabłyszczały nagle – No... pomyślimy. Trzeba się z tym przespać. Jutro coś zaradzimy. – potężnym ziewnięciem oznajmił „dobranoc” i padł na przygotowane wcześniej posłanie.
Vaslav stanął nad nimi, spojrzał na wiercącego niziołka.
- A chrust sam się nazbiera – syknął nienawistnie Vaslav i wrócił do pracy

***

Elena otwarła oczy. Po ognisku został tylko popiół. Vaslav chrapał gdzieś z boku. Po nieznajomym nie było jednak śladu. Elena zerwała się. Pomacała kieszenie. Gdzieś na wzgórzu zauważyła sylwetkę nieznajomego.
- Pożyczyłem – krzyknął pokazując wysoko w górze dobrze znaną Elenie sakwę
- Ty złodzieju!
- Przepraszam droga pani. Oto prawo niezmienione: Za marzenia trzeba płacić, nawet nie spełnione.##edit_byevil_joshua 2006-01-01 18:01:16##ed_end####edit_byatak 2006-08-11 18:58:22##ed_end##

Więcej w dziale Opowiadania

Waga szaleństwa - Część pierwsza

Opowiadania · frija ·

Pustynny wiatr zdmuchnął płomyki oliwnych lamp. Świątynię w Hadikat as-Sahra spowił aksamitny mrok. Otulił rzeźbione ściany, wyłomy i ołtarz, osiadając także na zimnym obliczu boga. Zasnuł granatem wygasłe szmaragdy oc...

Czarnopióra

Opowiadania · iris ·

Płacz, Czarnopióra, Bo nie ocalisz śmierci przeznaczonych. Życie ludzkie jest jak kwiat, co usycha. W pył się obrócą chwała i pieśni, Upadną królestwa, wielkich czas pokona. Płacz, Czarnopióra, bo nic nie pozostanie...

Warto by się zastanowić

Opowiadania · voltharlord ·

Warto by się zastanowić I Niespodziewanie szybko zrobiło się ciemno i zimno. Galdwan nie przejmował się tym zbytnio, gdyż żar z własnoręcznie rozpalonego ogniska od kilku godzin dostarczał mu ciepła i otuchy. Las b...

Węzeł Światów - Nocna rozmowa

Opowiadania · kondias ·

NOCNA ROZMOWA Około jedenastej Krystyna usłyszała jęk. Wstała i zapaliła światło. Widząc to przez szybę w drzwiach, ja też wstałem. Otworzyłem drzwi, zobaczyłem ją pochyloną nad sfinksicą i natychmiast podbiegłem....

Bliźniacze węże

Opowiadania · sd ·

--- Bliźniacze węże --- Wszyscy poruszali się niesamowicie cicho. Najciszej jak potrafili. Tak jakby nie istnieli, jakby nie chcieli istnieć. Powoli, krok za krokiem. Cichutki odgłos metalu trącego o metal. Prawdopo...

Węzeł Światów - Przybysze

Opowiadania · kondias ·

Część I W naszym świecie PRZYBYSZE Postanowiłem opisać te dziwne wydarzenia, w których braliśmy udział – jako powieść fanta-sy, gdyż inaczej na Ziemi nikt tego nie odbierze. Co prawda będzie to fantasy dosyć niet...